<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002</id><updated>2011-09-13T23:32:01.763+02:00</updated><title type='text'>viaje romantico en mexico</title><subtitle type='html'>czyli nasza podróż poślubna dość niespodziewanie rozszerzona o Belize i Gwatemalę</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>24</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-19595191341165508</id><published>2010-05-30T01:01:00.000+02:00</published><updated>2010-05-30T01:01:24.002+02:00</updated><title type='text'>final mapka</title><content type='html'>&lt;iframe width="425" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/maps/ms?hl=pl&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=109722202529146257595.0004804bc531280addcd7&amp;amp;ll=17.895114,-88.198242&amp;amp;spn=3.522053,11.744384&amp;amp;output=embed"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;Pokaż &lt;a href="http://maps.google.pl/maps/ms?hl=pl&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=109722202529146257595.0004804bc531280addcd7&amp;amp;ll=17.895114,-88.198242&amp;amp;spn=3.522053,11.744384&amp;amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left"&gt;Mexico - Belize - Guatemala&lt;/a&gt; na większej mapie&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ech, fajnie było...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-19595191341165508?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/19595191341165508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/final-mapka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/19595191341165508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/19595191341165508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/final-mapka.html' title='final mapka'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-604597711365938327</id><published>2010-05-29T01:27:00.004+02:00</published><updated>2010-05-30T03:20:23.391+02:00</updated><title type='text'>ostatnie godziny, ostatnie minuty...</title><content type='html'>To już ostatnie minuty w Mexico City. Już spakowani i zaraz wyruszamy na lotnisko:( Nie chce się wyjeżdżać... Ostatnie dwa dni w Mexico City postanowiliśmy sobie podzielić na jeden dzień na Teotihuacán i lenistwo, bo przecież tym razem możemy wyspać się w łóżku:) A drugi dzień na nasze zachcianki: spacery, ostatnie zakupy, może jakieś muzeum?&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dojazd do Teotihuacán jest bardzo prosty. Tego dnia mieliśmy okazję poznać kolejny dworzec autobusowy (rano TAPO, popołudniem Norte) i naprawdę  byliśmy pod wrażeniem organizacji tych dworców w kraju, który wydaje się wyjątkowo mało zorganizowanym. Odnalezienie się na każdym z ich zajmuje 5 minut, łącznie z zakupieniem biletu i znalezieniem stanowiska odjazdu, a wierzcie nam, to są wyjątkowo duże dworce, w Polsce nawet takich nie ma, co miałyby taki teren i taki przepływ autobusów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmieszne było nasze pierwsze wrażenie po powrocie do tego miasta. Kiedy byliśmy tu te 2,5 tygodnia temu wydawało nam się totalnie rozpieprzone, totalnie niezorganizowane i zabałaganione, zatłoczone... Po tym wszystkim, co widzieliśmy po drodze Mexico City nagle stało się jednym z bardziej logicznie działających miejsc w tym kraju i całkiem uporządkowanym:) Punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Teotihuacán położony jest o 1 h jazdy do centrum miasta i autobusy kursują tam co 15 minut. Jest duży, ale bardzo prosty w zwiedzaniu. Warto wejść zarówno na Piramidę Słońca, jak i Księżyca, bo widok robi wrażenie, choć w palącym słońcu nie jest to łatwe. Na szczęście tu już nie ma takiej wilgoci, jak na południu. Trzeba też zajrzeć do muzeum, które ma dużą makietę całego miasta, jakie istniało w tym miejscu i dopiero wtedy widać potęgę Teotihuacán. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/EMdD-VsRL-u_v7tzDghC_6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="265" src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/TABQuPCczlI/AAAAAAAADNE/RIMZNfnURRY/s400/DSC_3791.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/VUReNj0TaMqvu7nnjLA6q6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="265" src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/TABQu13hK6I/AAAAAAAADNI/oKdSDMw_Tkw/s400/DSC_3795.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/RrkmPcNgCqoWX4iil5PA5qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/TABQvahodrI/AAAAAAAADNM/i-GHc5QKooU/s400/DSC_3797.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Bn9EmEQu-WOz7rx4XXJv9KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/TABQvsrGHUI/AAAAAAAADNQ/apfA25lViWs/s400/DSC_3808.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/nbzb-lRup49vAe_Inf2Yl6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/TABQwZQxvvI/AAAAAAAADNU/72XPsJMppnM/s400/DSC_3886.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Metro w Mexico City jest podobno najtańszym na świecie (bilet kosztuje 3 pesos i można się dowolnie przesiadać, czyli koło 1 PLN). Metro tutaj jest także chyba najciekawszym metrem na świecie, bo co przystanek to inna rozrywka: pan z płytami z muzą z lat 70-tych (muza oczywiście gra;), pani z lizakami, pan z żelkami, pani z najnowszymi hiciorami, pan z mapami... I co tylko chcecie, za 5, 10, 15 pesos... Wszyscy oczywiście są głośni, szczególnie ci od płyt, wszyscy nawołują i łażą w tę i z powrotem. Jest to zdecydowanie najgłośniejsze metro, jakie w życiu widzieliśmy. Aż współczujemy ludziom, którzy muszą nim jeździć codziennie. Ale nie da się ukryć: w pół godziny przejeżdża się ponad połowę tego ogromnego przecież miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś po całkiem niezłym śniadaniu w naszym hostelu, spakowaniu bagaży ruszyliśmy na miasto. Na głównym placu spotkaliśmy jakaś demonstrację, więc tradycyjnie było głośnio i tłum ludzi. Ukryliśmy się w zaciszu Palacio, gdzie obejrzeliśmy freski Diega Riviery i powłóczyliśmy się po jego zakamarkach. Odwiedziliśmy także dwa targi. Na jednym z nich po przebrnięciu przez płyty i ubrania, dotarliśmy do miłej warzywno-owocowej części. Drugi z nich był z wyrobami lokalnymi typu pamiątki z całego meksyku i był wyjątkowo cichy i spokojny. I nikt nie nagabywał;) Potem uderzyliśmy do muzeum Fridy, które nas niestety nie zachwyciło. Ale za to zobaczyliśmy zupełnie inną dzielnicę, gdzie był porządek, mało ludzi i generalnie bardzo przyjemnie się tam spacerowało. Widać, że chyba trochę bogatsza dzielnica. Zostało nam mało czasu, a potrzebny był nam supermarket, taki normalny. Niestety supermercado dla tutejszych do 7 Eleven na rogu albo jakiś po prostu mercado ze wszystkim... Na szczęście trafił nam się nietutejszy i wskazał nam drogę do prawdziwego marketu z dużym wyborem wszystkiego:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na tym koniec meksykańskiej przygody... Na ten moment koniec:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-604597711365938327?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/604597711365938327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/ostatnie-godziny-ostatnie-minuty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/604597711365938327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/604597711365938327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/ostatnie-godziny-ostatnie-minuty.html' title='ostatnie godziny, ostatnie minuty...'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/TABQuPCczlI/AAAAAAAADNE/RIMZNfnURRY/s72-c/DSC_3791.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-3556057459588372487</id><published>2010-05-28T04:36:00.000+02:00</published><updated>2010-05-28T04:36:04.247+02:00</updated><title type='text'>we love you czyli wspomnienia z plaży;)</title><content type='html'>&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/dYi916wP54Ej5j-jvaFjnKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_8r0O9VzvI/AAAAAAAADMs/OlAl7T3y3w8/s400/weloveyou.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dla wiadomo kogo;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-3556057459588372487?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/3556057459588372487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/we-love-you-czyli-wspomnienia-z-plazy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/3556057459588372487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/3556057459588372487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/we-love-you-czyli-wspomnienia-z-plazy.html' title='we love you czyli wspomnienia z plaży;)'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_8r0O9VzvI/AAAAAAAADMs/OlAl7T3y3w8/s72-c/weloveyou.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-6042280262556711662</id><published>2010-05-27T18:19:00.002+02:00</published><updated>2010-05-30T02:52:50.654+02:00</updated><title type='text'>Mexico City raz jeszcze</title><content type='html'>Droga do Mexico City jednak była dłuuuuga... 210 km w prawie 6 h. W Nowej Zelandii naszym Jucy Baby zajęłoby nam to około 2 godzin. Tutaj autobusem - prawie sześć. San Cristobal położone jest na ponad 2200 m n.p.m. (niedaleko do naszych Rys;) Palenque, gdzie wylądowaliśmy w dżungli - nie wiem. Bynajmniej to było kilka godzin po górskich serpentynach: góra - dół, prawo - lewo. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak przez mgłę pamiętamy drogę z Flores do Antigui, która pod koniec musiała wyglądać podobnie, ale ponieważ była już ciemna noc i spaliśmy wtedy głębokim snem, to tylko raz czy dwa mignęło nam, że kierowca jedzie środkiem, co znaczy, że nie była ona za szeroka. Wtedy stwierdziłam, że nieświadomość czasem jest błoga i dobrze, że pewnych rzeczy nie widać. Parę razy było też tak ze źle oświetlonymi łazienkami;) Tym razem niestety nie mieliśmy tyle szczęścia i serpentyny zaczęły się już od samego San Cristobal de Las Casas skąd wyruszyliśmy przed 17. Mój żołądek przyzwyczaił się do nich około 22. Przydało się doświadczenie zdobyte na łajbie w Belize, gdzie przez 2 h skupiałam się na nie spuszczaniu z oka linii horyzontu. Tu było gorzej - horyzont był bardzo ruchomy. Do tego dokładnie było widać jaka jest droga: wąska, niby dwa pasy, ale ten nasz ledwo starczał na autobus, a czasem jeden z pasów był połową drugiego, czasem nagły brak asfaltu, co chwilę te ich spowalniacze, zbyt często skarpa po prawej stronie... Do tego ciężarówki ledwo wjeżdżające pod górę, które trzeba było gdzieś między zakrętami wyprzedzać. Nie wiem czy gorzej jest w dzień gdy wszystko widać, czy w nocy gdy nic nie widać i ma się wrażenie, że zaraz skończymy na jakiś drzewie. A wolno to oni nie jeżdżą. Bynajmniej przeżyliśmy. Po drodze był jeden miły przystanek, gdzie można było spróbować bliżej nieokreślonego czegoś lokalnego, co było tak, dobre, że Max oczywiście wziął dokładkę:) Wyglądało jak kartacze, tyle, że chyba z kukurydzy i wewnątrz były albo warzywa albo pollo (wszechobecny kurczak;) - do wyboru. Poza tym mój mąż zadziwił mnie po raz kolejny: 3 filmy, w języku, w którym rozumie jakieś 10 słów i tak nie można było go oderwać od telewizora;) On lubi takie drogi i nie cierpi tak, jak ja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wylądowaliśmy w dżungli. Niestety polecany przez znajomych z San Cristobal Jungle Palace miał już zamkniętą recepcję, więc zakwaterowaliśmy się na przeciwko, co niestety w naszej ocenie okazało się bardzo słabe. Cóż, jedna, podobno krótka noc, bo od 3 nad ranem małpy szaleją i nie dają spać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo dość mocno spartańskich warunków i tradycyjnego upału i wysokiej wilgotności noc była spoko i się wyspaliśmy. Może to ta klima w postaci wentylatora;) Ponieważ w cabanach nie ma okien, są tylko siatki i nie było dachu, tylko też siatka, a dopiero wysoko nad nią blacha, to hałas rano był niesamowity: piski, skrzeczenie, piszczenie, wszystkie możliwe odgłosy, które wydają ptaki, insekty i inna tamtejsza zwierzyna. Wstaliśmy więc przed 7 i zebraliśmy się tak, że po 8 już byliśmy w ruinach w Palenque. Wystarczyło wyjść na główną drogę i złapać collectivo, który podwozi pod samo wejście. Znowu byliśmy w rejonie "klei się". Jak wyszliśmy dzień wcześniej z autobusu, to przyjemne było to uderzenie ciepła. Potem już trochę mniej, bo wystarczy założyć koszulkę i już się jest mokrym i wszystko się lepi. Niby temperatura tylko ok. 30 stopni, ale wilgotność zabija. Wchodzenie pod górę było naprawdę wyzwaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ruiny w Palenque położone są właśnie na pagórkach. Są zupełnie inne niż te, które do tej pory zwiedzaliśmy. Po pierwsze: to, co odkopali położone jest na bardzo niewielkim terenie i można z góry jednego pałacu czy piramidy zobaczyć bardzo dobrze wszystko inne. Warto wspomnieć, że to co odkryte to tylko 5%, a resztę nadal skrywa dżungla... Po drugie: budowle te przypominają bardziej nasze pałace: wieże, pomieszczenia, inne budynki wewnątrz kompleksu. Po trzecie: odkryto tu grobowce, co było przełomowym momentem w badaniu kultury Majów. Nam się podobało. Na koniec zwiedza się muzeum, gdzie można obejrzeć jeden z grobowców znalezionych w Palenque i inne znalezione eksponaty, jak płaskorzeźby, które mają zachowane kolory: czerwony i niebieski, bo takie kolory królowały w Palenque. W muzeum jest też komputerowo zrobione zdjęcie, jak przypuszcza się, że wyglądały budynki pomalowane właśnie na czerwono i niebiesko, co jest naprawdę trudne do wyobrażenia, jak teraz widzi się po prostu kamień. Wizualizacja pomaga. Już przed 12 byliśmy z powrotem w naszej cabanie, by dokończyć pakowanie i zmyć się do miasta Palenque. I tu znowu rządzi collectivo za 10 pesos:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ifiMzb_84rTUaMAhayhBa6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZvM5MUOI/AAAAAAAADL0/mKFjon4giK8/s400/DSC_3667.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/U156FwCbNCOV5m02EZtk16RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZvvLz-gI/AAAAAAAADL4/LxOJXUDzv8Q/s400/DSC_3670.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/tqbI6s6TJKlo29aCN5-cuqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZwFS8IVI/AAAAAAAADL8/e0B-EkFGKfY/s400/DSC_3675.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/N-CWO2nsQcNeKq611LIxWaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZxMfK5jI/AAAAAAAADMA/USdYfbaPNp8/s400/DSC_3682.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/MRunyV0Y2FI4sIpGGk9U7aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZxueUChI/AAAAAAAADME/oPXNBVhNVEM/s400/DSC_3684.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/FMByptqDgepXwZWcjSYYC6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZykA3tnI/AAAAAAAADMI/MvXSOrQ0HGE/s400/DSC_3708.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/8L7V7zNv9E3wUxq4VSfPMKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZzJw012I/AAAAAAAADMM/Yc9hI2Yy20I/s400/DSC_3713.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Jcf5OWYyZR5fBQfhs-wJX6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZzpgI85I/AAAAAAAADMQ/Fe8x4ti2Uc0/s400/DSC_3741.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/0c7FoSPh6HpCs52Foyai96RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6Z0IBDWZI/AAAAAAAADMU/UhnxqQyL4XQ/s400/DSC_3758.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Palenque złapaliśmy pierwszy autobus do Villahermosa, by stamtąd złapać nocny autobus do Mexico City. W wielkim pośpiechu zakupiliśmy uliczne tacos, colę i władowaliśmy się do praktycznie pustego busa. Gdyby nie kilkakrotne kontrole policyjne czy militarne i sprawdzanie paszportów, to przespalibyśmy całą drogę. Dwa siedzenia, przerwa + 1 siedzenie w jednym rzędzie to idealne rozwiązanie dla ludzi naszego wzrostu;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Villahermosa wilgotność była chyba jeszcze większa. Od razu uderzyliśmy do baru, który Max wyhaczył jeszcze z okna busa. Dojrzał kupę facetów i mecz piłki nożnej:) Niestety mecz już się skończył, ale bar miał bardzo miłego właściciela, który mówił po angielsku i sobie z nami trochę pogadał. Chcieliśmy zobaczyć muzeum/ogrody La Venta, ale dotarliśmy tam chwilę po zamknięciu, więc tylko zrobiliśmy sobie długi spacer dookoła jeziora. Sprawdziło się to, co jest w przewodniku: Villahermosa to bogate miasto. Widać to po jakości dróg, domach, samochodach (mało tu wszechobecnych garbusów) czy restauracjach. Widać to też na dworcu, gdzie trochę zdzierają w przechowalni bagażu. Zahaczyliśmy też o lokalny supermarket, gdzie zakupiliśmy kolację: bułkę (yupi!), ser (mają rewelacyjne sery!), sos guacamolę (strasznie ostrą), sok z guawy (kiedy w Polsce będzie na każdej półce z sokami?) i kilka innych rzeczy na długą drogę do Mexico City - całe 11 h w autobusie II klasy, bo postanowiliśmy przyoszczędzić;) Chyba powoli mamy już dość tacos i pollo... Max pomarzył sobie o schabowym z ziemniaczkami i kapustą, ja chcę pierogi:) Ale bułka z serem zjedzona na dworcu nam na ten moment wystarczyła i smakowała wyjątkowo:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autobus 2 klasy okazał się super autobusem i chyba dlatego jest gorszy bo nie ma wyjącego telewizora i toalety. To pierwsze dla mnie było błogosławieństwem, tego drugiego zaczęło brakować rano, jak przez prawie 2 h wjeżdżaliśmy przez korki do Mexico City. W autobusie byli bardzo mili kierowcy, niestety mówiący tylko po hiszpańsku i w szybkim hiszpańskim w związku z czym trudno było nam się dogadać, ale z jednego była niezła gaduła i długo nie odpuszczał. W autobusie na początku były 3 osoby, potem około 10, więc mieliśmy dobre miejsca leżące na samym końcu i nawet dało się pospać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten region świata ma wyjątkowe upodobanie do spowalniaczy na ulicach, są one różne od 20 cm szerokości w postaci metalowych półkul do 2 metrowych lekko podniesionych przejść dla pieszych. Na tej trasie chyba odwiedziliśmy miasto przodujące jeśli chodzi o ich liczbę: naliczyłam około 40, a to chyba nie było duże miasto... To mocno zakłóciło nasz sen, podobnie jak kolejne kontrole i pytania po co? do kiedy? skąd? Na szczęście obyło się bez wnikania w paszporty i bagaże. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarliśmy do Mexico City, gdzie czujemy się jak u siebie i od razu uderzyliśmy do naszego hostelu. W metrze okazało się, że są wagony tylko dla kobiet i miły pan z obsługi, widząc jakie mamy plecaki, zaprowadził nas do nich, bo tam luźniej. Teraz krótka drzemka, szybki prysznic i na miasto.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-6042280262556711662?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/6042280262556711662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/mexico-city-raz-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/6042280262556711662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/6042280262556711662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/mexico-city-raz-jeszcze.html' title='Mexico City raz jeszcze'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_6ZvM5MUOI/AAAAAAAADL0/mKFjon4giK8/s72-c/DSC_3667.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-5708374571232332353</id><published>2010-05-25T22:42:00.002+02:00</published><updated>2010-05-30T02:53:36.556+02:00</updated><title type='text'>to było wow!</title><content type='html'>Nadal w San Cristobal de Las Casas. Ale za chwilę wyruszamy autobusem do Palenque. Tuż po przebudzeniu dzisiejszego ranka zorientowaliśmy się, że nie przestawiliśmy zegarków. I zamiast 6 rano, była już 7. Lepiej późno niż wcale;) Mieliśmy plan porannego spaceru, który niestety musieliśmy skrócić i zaliczyliśmy praktycznie tylko lokalny targ, gdzie zakupiliśmy prowiant na cały dzień: arbuza, ananasa, pomidorki, awokado i świeże tortille. Lokalne targi, nie takie dla turystów, tylko takie dla mieszkańców, to jedne z najfajniejszym miejsc. Są wyjątkowe i można napatrzeć się na takie rzeczy...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/5R4Dz32voBN_ZYfEee3dZ6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzYse1h0I/AAAAAAAADKg/S0QY90FQbMo/s400/DSC_3566.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/YepOkTud5VoO_f9s2PqOZaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzZi0DdYI/AAAAAAAADKk/7cbsU1lxVcc/s400/DSC_3570.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/chaC1COICF8FUmQLZ4sirKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzaec_gaI/AAAAAAAADKo/r6SIIsvhM2s/s400/DSC_3579.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/SJgrUrJmpKH5VvdR-JMeXqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzbXj9MII/AAAAAAAADKs/riiKcXgspNM/s400/DSC_3583.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/C5q1EICbp2hkyv16fLsm0qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzcYtfdgI/AAAAAAAADKw/IVga9_dekJc/s400/DSC_3596.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/13pT5bxMi_lInTAHD2RhU6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzdFS9TEI/AAAAAAAADK0/vZ7woSBVpKI/s400/DSC_3599.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/MHeDeTnQ7SKsER5ci2_mN6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzeruSPXI/AAAAAAAADK4/BdCkzWlq54Y/s400/DSC_3601.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/KYLRn7aqwP4aYr5P_EssU6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzfWub-iI/AAAAAAAADK8/3LIfVnmdP_0/s400/DSC_3604.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/lPAFIvBgJDJQH40vrPQlOqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzgWVY3cI/AAAAAAAADLA/dmzZY7jZkRg/s400/DSC_3607.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/zyIkd2U1dENY_oI1i9EY3aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzhVrwKzI/AAAAAAAADLE/Sr6PJqbCFiQ/s400/DSC_3609.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/fo-DK-1EWerT6OUUm0aC_aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzh1Rm_7I/AAAAAAAADLI/IlYiXo6gk9M/s400/DSC_3622.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/bUG1PZbD-B83S0W7KWRoGKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzjI3uUBI/AAAAAAAADLM/TrocQUfEeDI/s400/DSC_3629.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/nG46aFjvGHekzg4SS5VYL6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzXPPOikI/AAAAAAAADKY/aOLPcZpG8fs/s400/DSC_3550.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Max na tle domku pomarańczowego;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/hIw8aOaoHVpgiEjMozwD86RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzX-zxXXI/AAAAAAAADKc/MbrhT4SPbXY/s400/DSC_3556.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Basia na tle domku zielonego;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem wyruszyliśmy na zorganizowaną wycieczkę do słynnego San Juan Chamula. I jeśli można powiedzieć, że coś zrobiło naprawdę kosmiczne wrażenie, to właśnie ta wieś. Ale nie wieś jako miejscowość, tylko jej mieszkańcy, ich kultura i ich organizacja. Mieszanka religii katolickiej, którą mieszkańcy byli zmuszeni przyjąć i religii Majów. Totalny kosmos. Zaakceptowali katolickie symbole, ale znaczą dla nich coś zupełnie innego. Mają zupełnie inną wizję boga / bogów, organizacji świata, poświęcenia... Mają krzyże, mają kościół, ale nie ma w nim mszy. Zabijają w nim kury, siadają na podłodze, na której rozsypana jest trawa, palą świeczki (symbol słońca) i stawiają piwo, coca-colę czy jakikolwiek inny napój obok (symbol wody). W to wierzą, to jest im potrzebne do tego, by rosła kukurydza. Niektórzy śpiewają, inni modlą się, co brzmi jak słowa opętanych, patrzą nieufnie. Mają swój własny język, jeden z najstarszych języków Majów. Mają oczy, w które czasami strach patrzeć. Modlą się do Św. Marty i innych świętych, tak akceptują ich, ale w zupełnie innym wymiarze niż nasza religia. Watykan nie uznaje tego kościoła. Ich religia troszczy się o teraźniejszość i przyszłość, nie przeszłość. Jak przybyli Hiszpanie i opowiedzieli o Jezusie, co set lat temu oddał swoje życie, oni na to: i co z tego? co to znaczy dla mnie teraz? Ja przynoszę mojemu bogu wodę, bo chcę deszczu. Ja przynoszę mojemu bogu ziarno, bo chcę kukurydzy. Nie ma dla nich absolutnego dobra, nie ma absolutnego boga. Bóg deszczu jest i dobry i zły, w zależności od pory. Tak samo jest z bogiem słońca. Nie ma wrogów i przyjaciół, wszystko zależy kiedy z kim się spotykasz i o co chodzi. Mieliśmy rewelacyjnego przewodnika Ricardo z biura Onvisa, gdzie zarezerwowaliśmy tę wycieczkę. Polecamy! Robi wrażenie. Niestety w kościele nie można robić zdjęć, albo na szczęście, zresztą w ogóle fotografowanie ich jest raczej niemile widziane i nawet karane. Trzeba zobaczyć, trzeba posłuchać Ricardo by próbować zrozumieć. Trzeba się odciąć kompletnie od tego, co doświadczamy w Europie. U nich liczy się teraz i czysta logika. Do tego mają oni sporą autonomię w Meksyku, rządzą się swoimi prawami i mają swoją własną strukturę, którą gwarantuje im meksykańska konstytucja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/G5JkdB-4ndKeqYeC1CKZWaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_w1Y5tErGI/AAAAAAAADLY/CINeqz7lOCc/s400/DSC_3653.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/egnO75mZ6KHNC3FMM4o0YqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_w1ZmrpmAI/AAAAAAAADLc/vqQ4jq6cnL8/s400/DSC_3654.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/xVEwhSOvw6SfwRmmcDIXBaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_w1axlsH0I/AAAAAAAADLg/SdvLLwYYXnI/s400/P1030075.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem pojechaliśmy jeszcze zobaczyć jak mieszkają ludzie ich wiary: mają ołtarzyki w domach, ale tak poza tych, to chyba dość tradycyjnie jak na te warunki. Ten mały wypad charakteryzowała jeszcze jedna fajna rzecz: ekipa ludzi, która była naprawdę sympatyczna, szczególnie 2 pary z Niemiec, z którymi można było fajnie pogadać i sporo się dowiedzieć. Jedna z parek miała 7-miesięczną córkę - widać, że można dalej podróżować;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak na zakończenie: śniadanko w hostelu Posada Mexico tylko udowodniło, że możemy ze 100% pewnością polecić tę miejscówkę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-5708374571232332353?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/5708374571232332353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/to-byo-wow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/5708374571232332353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/5708374571232332353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/to-byo-wow.html' title='to było wow!'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_wzYse1h0I/AAAAAAAADKg/S0QY90FQbMo/s72-c/DSC_3566.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-2519415061550496434</id><published>2010-05-25T07:09:00.002+02:00</published><updated>2010-05-30T02:54:17.000+02:00</updated><title type='text'>z powrotem w Mexico</title><content type='html'>Już z powrotem w Meksyku. Podobało nam się w Belize i Gwatemali. Podoba nam się tutaj. Trzeba będzie wrócić na dłużej:) Z Folres udaliśmy się luksusowym autobusem, którego się nie wstydzimy w przeciwieństwie do niektórych;) do Gwatemala City. Autobus był genialny: podnóżki, super rozkładane fotele - takie łóżko pod kątem 45 stopni. Dzięki temu, jak dojechaliśmy na 5 rano na obskurny dworzec w Gwatemala City byliśmy całkiem wypoczęci pomimo 8 godzin jazdy.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tam próbowaliśmy zorientować się jak się potem wydostać do San Cristobal de Las Casas w szybki sposób, no bo czas nas zaczął gonić. O 6 przyjechał po nas shuttle bus i pojechaliśmy do Antigui. Podróż zajmuje około godzinki i przejeżdża się przez całe miasto, które okazało się chyba najbardziej zeuropeizowanym czy zamerykanizowanym miastem, jakie zdarzyło nam się tu zobaczyć. Bardziej niż Mexico City. Kierowca podwiózł nas do bardzo fajnego hostelu Onvisa, który miał lepszą cenę niż te, które znaleźliśmy w przewodniku, warunki, które nas w zupełności zadowoliły, więc zaoszczędziliśmy czasu na szukanie noclegu i ruszyliśmy od razu na spacer. Budząca się ze snu Antigua nas zachwyciła. Na ulicach pusto: rozstawiające się straganiki z owocami i świeżo wyciskanymi sokami, pan z gazetami i otwarte tylko piekarnie. Nie omieszkaliśmy jednej odwiedzić i zakupić śniadanka. Do tego zero turystów, niewiele samochodów. Odwiedziliśmy polecane miejsca - głównie małe kościółki. Pod jednym z nich był lokalny targ z jedzeniem, gdzie zainstalowaliśmy się wśród miejscowych i zjedliśmy śniadanie złożone z bliżej nieokreślonych rzeczy:) Od razu Max znalazł drugi stragan, gdzie stanowczo chciał wrócić na obiad:) Popatrzyliśmy po lokalnych biurach i cenach za wejście na wulkan i busa do San Cristobal de Las Casas i okazało się, że właściciel naszego hostelu daje nam niezłego deala, więc zabookowaliśmy wszystko u niego. Dzień też zaowocował udanym zakupem: kapą na łóżko. Po prostu zakochałam się w ich kapach i choć Max upierał się, że to absolutnie niemożliwe do przewiezienia (podobnie było z moim ukochanym talerzem z owcą z Nowej Zelandii, który dowiozłam w całości mimo jego stanowczego "nie uda się"), bo za duże i nie mamy miejsca. Ale ponieważ to ja zajmuję się pakowaniem naszych plecaków, uznałam, że miejsce jest i nie wyjadę stąd bez kapy! I kapa jest już spakowana na dnie plecaka;) Niestety na hamak już nie dał się namówić ten mój mąż:(  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/gqniVg2FVe0rrM8hOV4_N6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tU9WYr03I/AAAAAAAADHU/YDfDW6Ko4_k/s400/DSC_3063.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;budząca się Antigua&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/tQgOASo-BmYRlR-NteAVwaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tU94GDHRI/AAAAAAAADHY/GZr4KN1UJd4/s400/DSC_3074.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;zakupy w piekarni&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/968Q8Yg5EWs2HGx-zNVi5qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tU--71qLI/AAAAAAAADHc/6IfRE6T63o0/s400/DSC_3078.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/YkFi-3unPr9S9sazsPCwfaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVABW5uqI/AAAAAAAADHg/hK_g1GZYwEA/s400/DSC_3083.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/f6O_CH_DWqQYnmeHFZdaMKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVA7rqPwI/AAAAAAAADHk/Pfte7kaVNZA/s400/DSC_3092.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/BhJLSKoJYZfWhNK542aBkqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVCAe1kDI/AAAAAAAADHo/MwTe_rWgjiM/s400/DSC_3095.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"taxi? taxi chica?"&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/oQ7Olo31wwVhL729Ydkvr6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVDDElSAI/AAAAAAAADHs/-fw8MsXoPMQ/s400/DSC_3106.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;lokalny targ&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/HEWOKa5FZwJL8xt6g_ab7qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVEH5QLvI/AAAAAAAADHw/D4FgMVzXI44/s400/DSC_3113.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/xme6mY9qzE3KdNUqozgv8aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVFauOBAI/AAAAAAAADH0/kIom8s2KsKQ/s400/DSC_3138.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/vlGN1_o84J30J0OWemeF5aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVGe68zkI/AAAAAAAADH4/QmuZ8P6d-bI/s400/DSC_3139.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/2biToVEqHcatKQ5sH53dkaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVGwze0gI/AAAAAAAADH8/E2UlxGOzdhU/s400/DSC_3147.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/0QSwNIEpSvzJZsusV6cCkqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVHgI2JwI/AAAAAAAADIA/hfInz6-oPS4/s400/DSC_3153.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/enRA0L-Kf6FlEY6USFU2LqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVJZAd9cI/AAAAAAAADIE/WdNP6VvAlLE/s400/DSC_3161.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/eiA3NEAtrxhWR8Qfx3REjaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVKORe2KI/AAAAAAAADII/vbLMfgEdVK0/s400/DSC_3187.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/BESEnBqVKGSO3eXsZ9md7KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVLmzD4zI/AAAAAAAADIM/yE34Ry7s5rk/s400/DSC_3189.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Cqu2bXwiyyfDVPkmW3ysOKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVMpghivI/AAAAAAAADIQ/ej5bZjx_Lh0/s400/DSC_3194.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/IOmT23fes7DeEMT3ka8m8KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVN6ABkkI/AAAAAAAADIU/41Byq2c2NXM/s400/DSC_3204.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ubGBiwz3bk28hZvWQGTT_6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVOx8w0sI/AAAAAAAADIY/gsy1j6IoraI/s400/DSC_3209.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/S_UAM274SSD9m5kLTkifsaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVPX8vhJI/AAAAAAAADIc/kP1NeOnq4Xg/s400/DSC_3292.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/as2kUV6viYY2bMeXYl6QS6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVRc7FpbI/AAAAAAAADIg/BSXzFcYjx74/s400/DSC_3297.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;obudziła się już Antigua&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po obiedzie (oczywiście na wspomnianym wcześniej straganie) wybraliśmy się na wycieczkę na czynny wulkan Pacaya. Dojazd tam zajmuje około 1,5 h. Długo. Wejście ok. 1 h (bo było dużo lawy i była ona nisko). Zejście niewiele krócej. Uczucia nasze są mieszane. Na szczęście kosztuje to niewiele, więc nie ma co się rozczulać, ale wygląda to trochę jak wycieczka szkolna w Egipcie, gdzie wszyscy muszą iść razem, co chwilę jest stop, jak ktoś idzie za szybko, przewodnicy wszystkich strasznie pilnują, a do tego co chwilę jest "taxi, horse taxi por la chica"... Po pierwsze zupełnie nie rozumiem czemu tylko jest por la chica, to taka mała dyskryminacja, po drugie - trzeba bardzo mocno uważać by nie wdepnąć w końskie szczęście, po trzecie - niestety to ta Gwatemala, która chce zarobić na wszystkim, nawet na kiju na którym można nad gorącą lawą podpiec marshmallow. Podobno mieliśmy szczęście, bo było wyjątkowo dużo lawy. I powiem tak - jeśli idą tam ludzie, by ją zobaczyć i wchodzą dwie godziny i jest jej mniej, to nie zazdroszczę. Chyba spodziewaliśmy się czegoś troszkę bardziej spektakularnego, aczkolwiek płynąca lawa, choć powoli, robi wrażenie. A przede wszystkim to ciepło, które daje. Gdy tam doszliśmy chmury były bardzo nisko i tylko czasami nam się udawało zobaczyć rzekę naprawdę szybko płynącej lawy gdzieś wyżej. To był czad. W drodze w dół zmokliśmy, byliśmy już potwornie zmęczeni bo w końcu od 5 na nogach, zmarznięci, więc 1,5 h w busie, w którym nadawały dziewczyny z Izraela, z których oczywiście każda miała korzenie w Polsce, było dość trudne. Po prostu padliśmy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/0AyLDYq5OJvWF1-zZChlp6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVR3TrnnI/AAAAAAAADIk/EOPtSgCqTD8/s400/DSC_3319.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/lfRVlrCbCs80D19CcaydMKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVSelC70I/AAAAAAAADIo/JF9CCsOJeeY/s400/DSC_3321.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/gDVPF8MAPyA-bf3JbTrL1aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVTCNfs-I/AAAAAAAADIs/TyISmk1Z07g/s400/DSC_3325.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/9MdKGRlj_9AtGVvMS4lpw6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVThWBWGI/AAAAAAAADIw/WhncEWkFhmA/s400/DSC_3330.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/MqTElxxq4P7XynEu9SD8daRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVUKQ0UII/AAAAAAAADI0/0CR4qBAhdV0/s400/DSC_3335.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/JKcMYsEPxpVHS7l-Q2pVvKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVUzgXUzI/AAAAAAAADI4/v-pfM7YN_Qw/s400/DSC_3340.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/shmaIbYiM4PN78SJoTTNbqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tVVtp-xYI/AAAAAAAADI8/TjjRJvYBHMk/s400/DSC_3402.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kolejnego dnia znowu pobudka koło 5 rano bo o 6 wyruszał nasz bus do San Cristobal de Las Casas. Dzielnie wstaliśmy i ruszyliśmy w naszą drogę powrotną. Po drodze się musieliśmy przesiąść do innego busa, w którym spotkaliśmy pierwsze osoby z Polski - dwie miłe Polki w podróży od kilku miesięcy. W ogóle ekipa była sympatyczna. Podróż była krótsza niż nam powiedziano, ale dłuższy niż im powiedziano - to zupełnie normalne tutaj. Dojechaliśmy na miejsce koło 16 i praktycznie wszyscy wylądowaliśmy w tym samym hostelu, który jedna z dziewczyn z busa już znała. Hostel nazywa się Posada Mexico i jest naprawdę godny polecenia. Zainstalowaliśmy się i wyruszyliśmy na spacer po mieście. Podobne jest do Antigui, ale większe i ma więcej zakamarków. Fajnie, bo pełne jest lokalnej miejscowości i nawet jeśli jest w nim wielu turystów, to giną oni w tłumie. Wspięliśmy się na wzgórze widokowe, gdzie niestety drzewa już wyrosły i przysłoniły widok na miasto. Poszwędaliśmy się po ulicach i uliczkach. Zarezerwowaliśmy sobie wypad na jutro i zorientowaliśmy się, jak się stąd dostać do Palenque, a potem do Mexico City - kolejna długa noc w autobusie. I takie plany na ostatnie już dni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/h7Sw5ZjbNMVBVQkFYyIeEqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taMZUsSRI/AAAAAAAADJQ/UIEYiRZ8mlA/s400/DSC_3414.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/deEFNW8g97X7GdVF5QvQ-qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taNHKKVgI/AAAAAAAADJU/GZBdZg5FkaU/s400/DSC_3430.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Sk0ucMuOoPUar4bQ4e4sN6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taNwlviCI/AAAAAAAADJY/lmrUpdsvBeE/s400/DSC_3439.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/hqaf7cT1WjPOiwBy2kP2I6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taPAABgQI/AAAAAAAADJc/sZDffUK9kDM/s400/DSC_3442.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/w6q1E9xUTRO6M4Yevi3akaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taP7xeKyI/AAAAAAAADJg/9GqRzwdbO0I/s400/DSC_3452.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/D_TV39MKvDBzRdk4PzsJ5qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taQrRjbPI/AAAAAAAADJk/N6-2yMuiKrk/s400/DSC_3459.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/_jFtgoOO8URv5kvXAJB2QaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taRZBHP6I/AAAAAAAADJo/z4nHH0El_WY/s400/DSC_3477.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/etlwCPhWIsDACJLGyKhOr6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taSUteDRI/AAAAAAAADJs/p_lePTD4r30/s400/DSC_3483.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/dX8kFKNtVX-Z9fSWQyctl6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taTPw3FSI/AAAAAAAADJw/iAtqJLhyEZs/s400/DSC_3492.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/qBfSDm3K9tlxjrXyTmEwl6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taT2JRuWI/AAAAAAAADJ0/PShLiJzzQn0/s400/DSC_3496.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/bzXJCQqr2VV_IvgP_myMXaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taUqBfreI/AAAAAAAADJ4/MD9Tj35bsGM/s400/DSC_3506.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/8tbXd_CIwB-mjcH0rXBZGKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taVUEt9WI/AAAAAAAADJ8/_Cn0QkTcCYc/s400/DSC_3508.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/6bL7va02d9iG-qjBTwmkGaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taW2v60WI/AAAAAAAADKA/BR4cnDLHkPg/s400/DSC_3513.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/YLxImxUF7LjpjdL9tMHDB6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_taX33X1iI/AAAAAAAADKE/rBNz9YOOwAM/s400/DSC_3514.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-2519415061550496434?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/2519415061550496434/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/z-powrotem-w-mexico.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2519415061550496434'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2519415061550496434'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/z-powrotem-w-mexico.html' title='z powrotem w Mexico'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_tU9WYr03I/AAAAAAAADHU/YDfDW6Ko4_k/s72-c/DSC_3063.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-1303795205734968604</id><published>2010-05-23T02:48:00.004+02:00</published><updated>2010-05-30T02:56:13.443+02:00</updated><title type='text'>Tikal</title><content type='html'>Noc we Flores była dość interesująca. Była paskudnie gorąco, więc spaliśmy przy otwartym tarasie, na który wszyscy mają dostęp. Nie sprawdziliśmy czy na pewno nie zmienia się czas więc ja wstałam koło 2 i szukałam na necie lokalnych gazet, które podawały czas. Na szczęście okazało się, że się nie zmienił. Do tego zapomnieliśmy włączyć budzik, więc dobrze, że się tak wcześnie obudziłam. Do północy na pomoście był konkurs skoków, więc był spory hałas. Koło 1 w nocy zaczęła się kąpać grupa turystów. Ale to i tak była fajna noc, w porównaniu do tej co nas czeka - 7 może 8 h w autobusie do Guatemala City. Uderzamy na południe. Tak, tak, Mexico City jest na północ i stamtąd teoretycznie wylatujemy za niecały tydzień. Ale zachciało nam się wejścia na wulkan, więc jeszcze wcisnęliśmy to w nasz program. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziś pobudka była przewidziana na 3.30. Zimny prysznic, szybkie pakowanie plecaków i ruszamy busem do Tikal. Drogi za bardzo nie pamiętamy, bo przysnęliśmy. Obudziliśmy się już przy wjeździe do Parku Narodowego Tikal, gdzie okazało się, że wejście trzeba jeszcze zapłacić - kolejne 150 ichniejszych. Jakoś koleś od bookowania wycieczek nam o tym nie wspomniał... Generalnie wrażenia są takie: Gwatemalczycy przypominają trochę mieszkańców Meksyku - kombinujący spryciarze. Brakuje nam belizyjskiego luzu, uczciwości i radości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Tikal zgarnął nas rewelacyjny przewodnik o imieniu Louis. Po runiach Majów chodziliśmy od jakiejś 6.30. Warto tam jechać tak wcześnie, bo raz, że nie ma zbyt wielu ludzi, dwa - do 9 nie czuje się upału. Potem byliśmy totalnie mokrzy. Ale w Tikal jest pięknie. Fajnie jest zrobić ten trip z przewodnikiem, bo ten, na którego my trafiliśmy miał naprawdę super wiedzę i do tego poczucie humoru. Rewelacyjnie mówił też po angielsku. Wspięliśmy się na kilka świątyń i piramid - także na tę najbardziej stromą nr 5. Tikal to kilka ładnych godzin chodzenia. Po drodze poza runami można spotkać także małpki, tarantule, a przy odrobinie szczęścia pumy i jaguary. Tych ostatnich nie widzieliśmy niestety. Zakończyliśmy na Plaza Mayor koło 11 i zmyliśmy się stamtąd pierwszym busem o 12.30. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/pSe7OadOVxGd_QRvnTi04qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2EAyhY-I/AAAAAAAADFo/gh3kXHJx5dQ/s400/DSC_2718.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;stary baobab - 150 lat&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/v1XRkZQCaWKivA8kFxBafqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2FM5lBAI/AAAAAAAADFs/y4ae3xii9Wo/s400/DSC_2743.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;baby tarantula&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/AGBHMGXzcbfjX_BfGiSzPaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2GLOlfEI/AAAAAAAADFw/_crCajlAVbs/s400/DSC_2772.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/WqYRAiMu2sjtddUyWE_9EqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2HaiOUSI/AAAAAAAADF0/VaZKqWGzK2U/s400/DSC_2780.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;wciąż nieodkryta, jedna z wielu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/hHCEJzvOyDX_daieHv2j4qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2IVgrM6I/AAAAAAAADF4/H8LmLKWdNpE/s400/DSC_2807.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/tA6mTfGvu7kslt_4knSBHaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2L7Dw05I/AAAAAAAADGA/hjOc10pu5nE/s400/DSC_2840.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/-MKQ7sQZrzq2FkzEV_ubYKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2NGlKc8I/AAAAAAAADGE/GomH0m2In7k/s400/DSC_2853.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/k87Sz6roumZgeLXXeu1SmKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2OEcxp6I/AAAAAAAADGI/xniJZKDRUx4/s400/DSC_2879.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/BhZ8NM33pfZtVLb5uDyQ-qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2PQkfQpI/AAAAAAAADGM/qGWrmdHNNyI/s400/DSC_2899.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/nTv4d94VuDaznVvfjySQ56RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2QOCzxrI/AAAAAAAADGQ/csE-cSPiefI/s400/DSC_2927.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/F6_HnZuRWq4TpKdNXCJD2aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2RxZTZtI/AAAAAAAADGU/2wvR20EzmvM/s400/DSC_2938.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/3XbY53WewA4d6JOgDVG-d6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2WOIiPDI/AAAAAAAADGk/A76DsXrjv6c/s400/DSC_3001.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/FRRKwKKl7tE-AhELlh8zyaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2TL3J1uI/AAAAAAAADGY/WvM9VjvJMrI/s400/DSC_2950.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/TCYtdBMSKtEB5CJ9LBOhuaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2UEmtgnI/AAAAAAAADGc/i7D6Gm-Zy9M/s400/DSC_2962.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5474255452409318098"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2VIKaStI/AAAAAAAADGg/cGspD7-VLHM/s400/DSC_2972.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popołudnie było leniwe: sjesta na hamakach na tarasie, obiad w lokalnej knajpce obok z próbami kareoke w wykonaniu tutejszych dzieci i nadeszła pora na pakowanie i przygotowywanie się do podróży. Mogłabym pracować z takim widokiem, jaki się teraz przede nami roztacza: zachodzące słońce nad jeziorem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamieściliśmy też fotki z wcześniejszych miejsc i etapów podróży w dwóch wcześniejszych postach:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/BYJ6wPC-XYUx97woZEuMi6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2Wy3MsQI/AAAAAAAADGo/kdYJMvF47jw/s400/DSC_3014.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/qikdieRNShRphr-gI7LDA6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2af75WdI/AAAAAAAADG4/ldjc7JKyDto/s400/DSC_3012.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-1303795205734968604?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/1303795205734968604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/tikal.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/1303795205734968604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/1303795205734968604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/tikal.html' title='Tikal'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2EAyhY-I/AAAAAAAADFo/gh3kXHJx5dQ/s72-c/DSC_2718.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-7425462624070110940</id><published>2010-05-23T02:39:00.005+02:00</published><updated>2010-05-30T03:01:52.226+02:00</updated><title type='text'>fotki z podróży do Gwatemali i pierwszego spotkania z nią</title><content type='html'>&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/sgZ6X4XHwuJR42hxEoUDRKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h14vx0M0I/AAAAAAAADE0/IQ0s1a831Fc/s400/foto%20042.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;klima działa;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/wQIsFCPoVgQIqSJzdGBhuKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h15A8K5II/AAAAAAAADE4/x8HquFsfFus/s400/foto%20044.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;express bus:)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/L_HzL1AKjaDJV1KzqaXuLKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h16NrFkEI/AAAAAAAADE8/zO6BHDHK3kU/s400/foto%20046.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;granica - tych panów w Gwatemali widuje się często&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/GUizEnL-Zl93eltwvCFgeqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h17DpTegI/AAAAAAAADFA/Xu2Kt4uNn1M/s400/foto%20053.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;gwatemalska droga główna&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Vf4KJ6rnC6pOLE9iH6ahuqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h18Lr4QjI/AAAAAAAADFE/9AIekMXumOE/s400/foto%20063.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/pV2ONjG3K2t_fFvnKbk2X6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h19Se1hoI/AAAAAAAADFI/YRLRv-CVjU8/s400/foto%20092.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;tak wygląda Flores&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/VeCjflqq_a6aMOYhUu8thqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h1-4qmvEI/AAAAAAAADFM/TZb1Kl77nHI/s400/foto%20093.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/3-8eBCP6ZgvU9b1a7XrUq6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h1_h8zjvI/AAAAAAAADFQ/qos7KY9NvPQ/s400/foto%20115.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Y1VtFIYhRvzF_b-hZelGO6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2ARscBiI/AAAAAAAADFU/4EE-5k4oEa4/s400/foto%20119.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;zakupy na targu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/o_yhVSD3QpC_yoRXgh2QCKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2BhhboEI/AAAAAAAADFc/GQjYp7qpd_w/s400/foto%20134.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/WnGg8shepkNJ62RKGjsd6aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2CVvpG-I/AAAAAAAADFg/Yi5lQeZhOkI/s400/foto%20136.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/X1LfyPDhHbYP7TQ3T92okKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2DNzpR5I/AAAAAAAADFk/GeFbQzp_tkA/s400/foto%20139.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/FbSXrudG6nIrVAT-19lat6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2XlBhlwI/AAAAAAAADGs/R7PQw9lEvWg/s400/DSC_3020.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/SdRwyf-7EfuhWcbIiX3SBaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2YtaT4pI/AAAAAAAADGw/n4Q0qvRX17E/s400/DSC_3042.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;nasz hotel - Dona Goya 2nd&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/7w_aS8nT7WfGTOlAlnXWUqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h2ZcLGJeI/AAAAAAAADG0/T6xDRwfwHuk/s400/DSC_3045.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-7425462624070110940?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/7425462624070110940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/fotki-z-podrozy-do-gwatemali-i.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/7425462624070110940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/7425462624070110940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/fotki-z-podrozy-do-gwatemali-i.html' title='fotki z podróży do Gwatemali i pierwszego spotkania z nią'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h14vx0M0I/AAAAAAAADE0/IQ0s1a831Fc/s72-c/foto%20042.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-6744278918492707506</id><published>2010-05-23T02:33:00.002+02:00</published><updated>2010-05-30T03:02:19.203+02:00</updated><title type='text'>fotki z Belize City</title><content type='html'>Jeszcze kilka fotek z klimatycznego Brlize Cityy, które bardzo miło wspominamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/M3hQtzx1oaK-Ha7pjMJANqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h1uJN8W7I/AAAAAAAADEQ/hM4Ws9oGJSc/s400/P1020738.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/neEerc3fc-jjnPHcqGLUkKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h1vE7KwgI/AAAAAAAADEU/BvyRWHu2Uyk/s400/P1020747.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Bemz1nYBmlbOrSx2R-XcVaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h1w1wdmsI/AAAAAAAADEY/8jJ8cNmgdFs/s400/foto%20001.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/waJAPuJswkr4OxiK6cmRt6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h1y_BBnLI/AAAAAAAADEc/tKQqbEGkUj8/s400/foto%20003.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/UjRaKDVmisfpSeuxmOPK0KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h1z2rzW2I/AAAAAAAADEg/LOhLoZ8hpts/s400/foto%20008.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;szkoła&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/F7M4M9OR23KFmG_f40J_Q6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h11oS13zI/AAAAAAAADEk/8colbwxjnBg/s400/foto%20014.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;śniadanie razem z dziećmi za 1 USD - pyszne tacos i ciastko z mięskiem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/G0W1Ht8VOdQDizrL_nNeRaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h12sZUanI/AAAAAAAADEo/3OLh6Oo4Ras/s400/foto%20016.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/3j-4gFWfWQjb1xK4prf5eKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h13VuWLDI/AAAAAAAADEs/VWnIgY8gK_U/s400/foto%20028.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/FZvaLr3GLPjbpvPr7qYT3aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h13zpPLPI/AAAAAAAADEw/0XK90GCSHDU/s400/foto%20038.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-6744278918492707506?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/6744278918492707506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/fotki-z-belize-city.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/6744278918492707506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/6744278918492707506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/fotki-z-belize-city.html' title='fotki z Belize City'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_h1uJN8W7I/AAAAAAAADEQ/hM4Ws9oGJSc/s72-c/P1020738.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-4798567649705414338</id><published>2010-05-22T03:39:00.002+02:00</published><updated>2010-05-30T03:11:45.541+02:00</updated><title type='text'>kierunek: zachód</title><content type='html'>Dzień zaczął się bardzo wcześnie. Poranne pakowanie, prysznic - choć pytanie było po co, bo choć było po 6 rano, był kosmiczny upał i jak dotarliśmy do przystani, to byliśmy już mokrzy. Złapaliśmy prom o 7 rano do Belize City. Ostatni rzut oka na magiczne Caya Caulker i nowy kierunek: Gwatemala.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na dworcu w Belize City mieliśmy jeszcze chwilę na zorientowanie się o co chodzi z tymi autobusami do Flores. Udało nam się wytargować super niską cenę na express bus, ichniejszy express bus:) Okazało się, że na jeden czy dwa autobusy przynajmniej 10 agentów sprzedaje bilety i to jest istna walka. O 9.30 wsiedliśmy w naszego super busa z indywidualną klimatyzacją, czyli każdy miał połowę okna i ruszyliśmy na zachód. Belize poszło gładko. Im dalej na zachód, tym bogatszy wydawał się kraj: lepsze samochody, fajne domy, ale króluje raczej i tak bieda. Granica, ta po stronie belizyjskiej jeszcze miała znamiona prawdziwej granicy. Trzeba oczywiście zapłacić wyjazdówkę, a potem wjazdówkę. Różnica jest ogromna. Wjazd do Gwatemali to niecałe 3 USD. To już pokazuje jak biedny jest ten kraj. Buda graniczna też znacznie różniła się od tej w Belize. Tuż za granicą wioska. Wioska bez drogi asfaltowej. Tak się zastanawialiśmy czy to dalej tak będzie wyglądało? Dojazd do granicy zajął nam jakieś 1 h i 40 minut. Formalności ok. 0,5 h. Trasa, w zależności z kim się gadało miała trwać od 4 do 5,5 h. Jeszcze 3 h po takich drogach? Na szczęście okazało się, że nie. Za chwilę zaczął się nowiutki asfalt, ale potem znowu chwila przerwy, potem stary asfalt, potem znowu piach... I tak w kółko, bez żadnej większej logiki - kawałek drogi taki, kawałek taki. 2 h i byliśmy na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W autobusie z nami jechała zorganizowana grupa z fajnym przewodnikiem, którego mieliśmy okazję wypytać o kilka rzeczy, bo niestety do podróży po Gwatemali się nie przygotowaliśmy i nie mamy żadnego przewodnika ze sobą, więc trochę na czuja jedziemy dalej. Podpowiedział nam, by nie wymieniać kasy w Belize City, bo zdzierają - i to prawda. Dowiedzieliśmy się jak jeżdżą autobusy do Tikal i do Antgui. Powstał więc potwierdzony dalszy plan. Ale o nim później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod supermarketem, gdzie zatrzymaliśmy się by wymienić kasę, bo we Flores już wszystko miało być nieczynne, już niedaleko Flores zmieniliśmy busa na takiego, co miał nas zawieźć prosto do naszego hoteliku. Wsiadł koleś, który od razu sprzedawał wszystko: bilety autobusowe, wycieczki do Tikal, itp. Z racji tego, że nie mieliśmy czasu za bardzo tego organizować i się orientować zakupiliśmy wszystko u niego. Warto jednak przejść po mieście jak ma się czas i wytargować lepsze ceny, choć różnice nie są gigantyczne. Złożyliśmy też wizytę w 2 hotelach i w drugim zostaliśmy, Postanowiliśmy poszaleć i wzięliśmy pokój z widokiem na jezioro, całe 15 zł więcej;) Generalnie Gwatemala nie jest droga, choć ta klimatyczna wyspa nad jeziorem jest mocno turystyczna i ceny są jak w Polsce. Ale jest tu naprawdę ładnie. Po kąpieli w jeziorze, które jest dwa kroki obok, wybraliśmy się na spacer i zakup kolacji: odwiedziliśmy targ, gdzie zakupiliśmy melona, pomidorki i awokado, a potem lokalny sklep by kupić placki i domowej roboty ser. Postanowiliśmy zjeść kolację na naszym hotelowym tarasie oglądając zachód słońca nad jeziorem. Warto wspomnieć, że jezioro jest masakrycznie ciepłe. Momentami woda jest jak w wannie. Żadne z nas się jeszcze w tak ciepłym jeziorze nie kąpało. I cały czas tu sobie siedzę w egipskich ciemnościach. Ale pora już spać, bo o 4.30 wyjazd do Tikal na wschód słońca. Jutro czeka nas gorący i długi dzień, a potem szykuje się nocka w autobusie - tym razem podobno takim z prawdziwą klimatyzacją;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Foty może będą jutro, bo dziś już sił brak.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-4798567649705414338?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/4798567649705414338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/kierunek-zachod.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/4798567649705414338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/4798567649705414338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/kierunek-zachod.html' title='kierunek: zachód'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-2943706144040099430</id><published>2010-05-21T06:18:00.001+02:00</published><updated>2010-05-30T03:03:31.277+02:00</updated><title type='text'>poczuliśmy Karaiby:)</title><content type='html'>No i byliśmy na Blue Hole. Ja wygląda z lotu ptaka, wszyscy wiemy, a jak nie wiemy, to wpisujemy w google grafika i już wiemy:) Robi wrażenie. A pod wodą Blue Hole jest deep, jest blue, jest deep blue;) Jest big hole i jeszcze jest całkiem cold, więc powinna nazywać Depp Blue Cold Hole;) Rożnica temperatur między tym kawałkiem nad rafą a już samą ciemną dziurą jest ogromna. Po wpłynięciu z powrotem nad rafę woda tam wydaje się jak w wannie (która zresztą powoli zaczyna mi się marzyć, bo w naszej kabanie rządzi zimny prysznic;)&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/QcYyF2gbO7uGV87X4pKOK6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-DilBP2I/AAAAAAAADB8/t1etPAeABhA/s400/P1020790.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;za tym kawałkiem rafy ściana w dół i blueeee hoooole&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie dzień był boski. W końcu poczuliśmy klimat Karaibów: wysepki ze smukłymi palmami, atole, wszędzie rafy dookoła... W końcu też na dobre wyszło słońce i się trochę zjaraliśmy na łódce:) Wszystko zaczęło się już przed 6 rano, bo zbiórka była na 6.30. W końcu dziś na Blue Hole płynęła tylko firma z pobliskiej wyspy San Pedro i łódka miała o nas zahaczyć. 6.40 a tu nic. Na szczęście spotkaliśmy naszych znajomych (jeszcze z dworca w Chetumal) Finów i okazało się, że oni też na to nurkowanie i że łódka do 7 powinna być. I była. Grupa była spora, koło 30 osób, i spore zamieszanie przy przydziale jacketów i innych przygotowaniach. Ale wszystko w miarę pod kontrolą. Pierwsze zejście było właśnie na Blue Hole: może lekko ponad 40 metrów w dół. Robi wrażenie. Ale niestety nie ma tam zbyt wiele życia i poza zastanawianiem się nad otchłanią w dole, wypatrywaniem rekinów gdzieś pod nami (były!) i skupianiem się by nie zamarznąć niewiele się tam dzieje;) Ale warto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne dwa zejścia były na Half Moon Walk i Aquarium. I tam karaibska bajka: fajne rafy, żółwie, płaszczki i masa innych stworzonek, a do tego super ciepła woda. Ten wypad to był bardzo dobry wybór. No i ten lunch na rajskiej wyspie Half Moon Caye. To jedno z dwóch miejsc na świecie gdzie żyją ptaki Booby, poza tym jeszcze na Galapagos, tylko te z Belize mają czerwone stópki, a tamte to nie wiem:( Może Obuszki podpatrzą?;) Te tutejsze wyglądały na całkiem sympatyczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ZZT12MkCI_qR3JRj1yqwzqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-Fk1_tDI/AAAAAAAADCA/ltd19NBaIGU/s400/P1020863.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;karaibskie klimaty&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/zeg_Uh6QSFY4RDkUzSNgUKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-IItDvHI/AAAAAAAADCE/bFB8JuqM6ZA/s400/P1020878.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;rafa&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/PwKq_57Tln9O5XDv65pztqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-J_x2hKI/AAAAAAAADCI/s32vv_cVpII/s400/P1020885.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;niewielki kanion&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/0AuCCZ33e3sgzhBNStVEWKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-KzPh7QI/AAAAAAAADCM/tyIXc2iIdB8/s400/P1020901.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;nurek max&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/5It-2pRfOVkaGsJDxRWZ_qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-MY8DKeI/AAAAAAAADCQ/CNlChwFSZBw/s400/P1020909.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;nasz divemaster z żółwiem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/EqcvCpTUgMlr_JessbmLnKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-NyRj4rI/AAAAAAAADCU/Qi5MPH8OQ-I/s400/P1020916.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;sam pan żółw&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/vWXRW9Q4UJic8xnqgffWQaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-PoFYbyI/AAAAAAAADCY/2R2Lzl1S_WA/s400/P1020918.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;max goni żółwia - max pod wodą wszystko goni;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/qOnN6uT6suhpKXOMj_pooqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-UnZnaWI/AAAAAAAADCc/QOsM9v8THx8/s400/P1020936.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;kawałek rafy&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/30xRvfE-VC8cAF5bgWRt3aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-ZbuaI4I/AAAAAAAADCk/7bhDxILBack/s400/P1020944.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;całkiem ładna rafa&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/QIq3uXEHUNoamvXLaDmmMKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-aTYAh4I/AAAAAAAADCo/DjMlx_CHkqE/s400/P1020959.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;polowanie na płaszczkę (była ogromna!)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/1WHwCLVhV4BzNgpsrIPS-KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-ceYoUUI/AAAAAAAADCs/vcdFTVY10Es/s400/P1020994.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;pod wodą zawsze jest ok;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/TyWFFGeCjCRnEwx-tEIypqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-e9XtVZI/AAAAAAAADCw/F9e_WWrOOFc/s400/P1030010.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;lunchyk był w raju;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/M0PTVobN2W42LGJm3W4tYKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-gh4AdII/AAAAAAAADC0/Zyb-Dh6WfHs/s400/P1030021.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;tak właśnie jest na Karaibach - czasami;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/v0JT6hsPHEi5zZjs_KooNKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-i_ReUTI/AAAAAAAADC4/Wy6RjxHEqlo/s400/P1030038.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;wciąż w raju;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała wyprawa trwała niecałe 12 h, więc dobry, długi dzień. Wieczorem wybraliśmy się na ostatni spacer po Caya Caulker. Chodzenie nocą jest strasznie fajne, bo po pierwsze niebo jest niezwykle rozświetlone gwiazdami, a po drugie wszystko na ziemi się rusza. Pod nogami są dziesiątki krabów, które tylko uciekają gdzieś w krzaki i szeleszczą;) Na kolację zaszliśmy do rewelacyjnej knajpki Rose's Grill, gdzie całe menu leży na grillu: szaszłyk z krewetkami lub kurczakiem, barakuda i tuńczyk. Gril oczywiście jest na ulicy: podchodzisz, wybierasz i potem czeeeekasz... Długo się czeka, ale naprawdę niebo w gębie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jutro koniec rajskich morskich klimatów i z samego rana spadamy do Belize City, a potem do Flores w Gwatemali, bo uderzyć potem do kolejnego zakopanego w dżungli miasta - do Tikal. Więc kolejne wieści już pewnie z Gwatemali:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-2943706144040099430?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/2943706144040099430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/poczulismy-karaiby.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2943706144040099430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2943706144040099430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/poczulismy-karaiby.html' title='poczuliśmy Karaiby:)'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_X-DilBP2I/AAAAAAAADB8/t1etPAeABhA/s72-c/P1020790.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-2907058295288892047</id><published>2010-05-20T06:27:00.002+02:00</published><updated>2010-05-30T03:12:36.486+02:00</updated><title type='text'>deszcz miał swoje dobre strony</title><content type='html'>Jak wiało i padało, to przynajmniej ruch powietrza był w naszym domku, a za to nie ruszało się nic pod sufitem - teraz muszki i komary rządzą - czyli są dobre strony złej pogody. Popołudniem wypogodziło się - wyszło nawet słońce, wiatr ucichł i przestało lać. Leniwe popołudnie zaowocowało potwierdzeniem jutrzejszego nurkowania na Blue Hole - w końcu - czekają nas trzy zejścia, rozpisaniem dalszego planu - już na pewno wiemy, że uderzamy do Gwatemali i dobiciem targu z jednym z miejscowych w wiadomym temacie;)&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Max wyhaczył jakiegoś miejscowego zjaranego, co sprzedawał muszelki i naszyjniki z zębów rekina, tuż na przeciwko budynku policji, gdzie widnieje owy napis: drogi turysto, cokolwiek mówią miejscowi, używanie narkotyków w naszym kraju jest zakazane;) Widzieliśmy samochód z napisem police, ale policjantów brak - może tajniacy?;) Wy zaraz wstajecie, Max już smacznie śpi, a na mnie już pora, bo zbiórka na nurkowanie o 6:30. Dobranoc:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-2907058295288892047?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/2907058295288892047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/deszcz-mia-swoje-dobre-strony.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2907058295288892047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2907058295288892047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/deszcz-mia-swoje-dobre-strony.html' title='deszcz miał swoje dobre strony'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-449842435799105912</id><published>2010-05-20T00:00:00.026+02:00</published><updated>2010-05-30T03:13:08.333+02:00</updated><title type='text'>życie na wyspie</title><content type='html'>Poranna ulewa powstrzymała nas jakąś godzinkę w naszej chatce z wyjściem na śniadanko w polecanej kafejce Amor y cafe, która na swoim stojaczku przed wejściem miała magiczne słowo: latte. Odkąd jesteśmy w tych regionach, to było pierwsze spotkanie z tym słowem. Nawet w naszym hotelu było one obce i zazwyczaj dostawałam paskudą kawę z mlekiem, która raz była zbyt wodnista, innym razem za mocną. Latte na Caya Caulker jest prawdziwym latte. W ogóle śniadanie pycha, pełno ludzi i fajny klimat. Wiadomo już było, że przy takiej pogodzie z porannego nurkowania nici. Na ulicy spotkaliśmy naszego znajomego od nurkowania i umówiliśmy się na popołudnie, bo coś jakby się rozjaśniało... &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziś przyszła też kolej na eksperymentowanie ze świeżymi sokami i zamówiliśmy sobie u naszego już stałego dostawcy soków sok z tamarind, który wczoraj dostaliśmy do spróbowania w formie owocu. Wygląda jak fasolka, ma pestki i jest taki mocno kwaskawy i sok jest bardzo orzeźwiający. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może trochę o wyspie, bo skoro już siedzimy tyle czasu;) Mieszka na niej ok. 400 osób, turystów jest teraz pewnie trochę mniej niż mieszkańców, bo z częścią z nich mijamy się w tych samym miejscach i znamy już dobrze z widzenia. Generalnie są dwie główne uliczki, na których jest wszystko: os "supermarketu" po przez wszystkie możliwe knajpy po pralnie, kilka uliczek w bok i milion pomostów. Samochody można policzyć na palcach jednej ręki, królują rowery i... elektryczne wózki golfowe, które są taksówkami, samochodami zaopatrzeniowymi, prywatnymi środkami transportu... Dzieci codziennie w mundurkach chodzą do szkoły, koleś od świeżych soków musi duuużo palić, bo jest ostro spowolniony, nacje są najróżniejsze, bo od bardzo afrykańskich, poprzez jaśniejsze afrykańskie, białe do azjatyckich, które nie wiadomo czemu prowadzą wszystkie supermarkety w "mieście". Ludzie chodzą / jeżdżą na boso, raczej się uśmiechają i zagadują, ale na szczęście bez meksykańskiej nachalności. Max ma wielką ochotę tu zamieszkać - pić piwko i nurkować;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po krótki obczajeniu gdzie ruszamy dalej, wybraliśmy się na pływanie na koniec wyspy do klimatycznego baru z właścicielem, co się nie uśmiecha (jak w Waitomo w NZ, chyba mamy szczęście do takich;) Popływaliśmy, wypiliśmy piwko i nadeszła kolejna super ulewa... a właśnie zbieraliśmy się do naszego nurkowego przyjaciela, co by zrealizować dziś jakieś 2 zejścia na pobliskiej rafie. Ulewa trwałą dobre 3-40 minut, a ponieważ dach w barze jest trochę przerdzewiały wszystko, w tym i my, nieźle zmokło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz trochę fotek z magicznej wyspy tonącej w deszczu;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/JPi4Zdh_4a21xHQ4QvjtV6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdEINMhiI/AAAAAAAAC-E/bUivfoswFJQ/s400/P1020756.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;baggage reclaim&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Ahw3hcDMHgTtIDrjkJAlWKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdJJyEzxI/AAAAAAAAC-Q/4O6OOtoOhyE/s400/DSC_2194.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;wczorajszy lunch na huśtawkach&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/wytnHB-XCaW_pcHvUMXrcKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdGOL-i_I/AAAAAAAAC-I/2v5LAoW4Jag/s400/P1020762.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;spacer na śniadanie w deszczu po kałużach&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/fStc5ELnaj1T1HJwaxIqh6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdHgt9FPI/AAAAAAAAC-M/F2LuT7fHsTw/s400/P1020765.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;śniadanko w Amor y cafe&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5473101884232359874"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdKn0w38I/AAAAAAAAC-U/T0CcWre20sw/s400/DSC_2213.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;nasza cabana&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/vsFBLTv8apfWl-r2bIiFFqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdLwHUeHI/AAAAAAAAC-Y/TUEnBEHf3n8/s400/DSC_2220.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a to widok z niej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/1El7YicOODw9qrhj_yZ1F6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdU_NpFKI/AAAAAAAAC-c/FBXP6KJwIRo/s400/DSC_2223.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;pracowity poranek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/FQg6khAjNtj-I3zhxyV00qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdWjtG8GI/AAAAAAAAC-g/X-38OoFmdwc/s400/DSC_2224.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;piwko, tym razem jamajskie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/wQrVMD_iF8MDY9_L37PwcqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdYAMQCsI/AAAAAAAAC-k/-fPZpbF-4kQ/s400/DSC_2230.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;relaksik&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/XomunSCM7OaH6S2D7ZRK9aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdZ606RDI/AAAAAAAAC-o/C3elV6G0ZhI/s400/DSC_2243.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;spacer na plażę&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5473102178939758514"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Rdbxse57I/AAAAAAAAC-s/4eL5AWfASkk/s400/DSC_2250.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;jeden z pomostów&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/5A4ouc4yOhsP71bRDYUGf6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RddolmmaI/AAAAAAAAC_E/0mr7nTkG3ds/s400/DSC_2256.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;tradycyjny środek transportu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/2Bher5ShzHpefN599PQ8F6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdfTWgURI/AAAAAAAAC_M/6RPxB1LFJN8/s400/DSC_2259.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;kolejny z pomostów&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/w4HN2TICY1Y-KKYfd4Q0W6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Rdg03ZzxI/AAAAAAAAC_Q/72kHLCuQhgE/s400/DSC_2268.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;życie na wyspie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/2BUzTcYDIAogXdRF7fjkcaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdjFl8hLI/AAAAAAAAC_U/D-eC-NfWMCE/s400/DSC_2270.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;sporo tu piesków&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Y6T726q52avP2KWCbqwU-6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdkjlsnXI/AAAAAAAAC_Y/mfBnA9XnxAc/s400/DSC_2276.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;pora do szkoły&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/p5VKDi5a9rwj_kYEvq7WyKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdrGwsMyI/AAAAAAAAC_c/de8JCjG--kI/s400/DSC_2289.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;autostrada:)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ORHZAPVRcSX6YfeCDDC_S6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdstJNgOI/AAAAAAAAC_g/k1tJs-zeUaA/s400/DSC_2304.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;typowy mieszkaniec &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/IR7qOkBHuu5fp_PF176SxqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RduJf3GhI/AAAAAAAAC_k/AC-jX_QRQ5Y/s400/DSC_2310.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;zawstydziła się&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/H-XVwMNylZmfT22QOkcGDKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdwGhlI_I/AAAAAAAAC_o/o9ez7co760s/s400/DSC_2321.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;urzędnik? czego?!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/xyx2wNLycq2joPAyOeWiNaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdyWR5PgI/AAAAAAAAC_s/qBSpnUwB8BI/s400/DSC_2325.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;tak to właśnie wygląda&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/0_xDYda_0pVLsV7gBNBt7aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Rdz9qZDyI/AAAAAAAAC_w/SYw1mR3CjVw/s400/DSC_2361.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ulubione żółte taxi - welcome to NY city;) kierowca obowiązkowo na żółto!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/aJx7kW8dtE3Qg0eeINpV2KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Rd_t3anJI/AAAAAAAAC_0/zmcq4coj1X8/s400/DSC_2366.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ten chyba ma wakacje;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/8F3tO6X6G8TfFwlposLZPKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_ReBTHlJqI/AAAAAAAAC_4/7Ke0oKP42C4/s400/DSC_2379.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;jeden z pojazdów&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/DyWM6v6_VNtVQXhKtlBHlqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_ReD8eiacI/AAAAAAAAC_8/1Crj_CBgF9k/s400/DSC_2397.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;foteliki nie obowiązują;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/yMjePSr7eB-E-BPw1vtCqaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Re1OiXL0I/AAAAAAAADAA/fh8xl0ZjiYQ/s400/DSC_2403.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Lazy Lizard bar&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/-8FrVep4HgaIlJETf3LEVqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Re2zYofJI/AAAAAAAADAE/Xgj7qi1pSOo/s400/DSC_2409.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;przybarowa bliżej nieokreślona łódka&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/1YYxfWR4eS1k2mhBc3-lMKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Re4cRYKOI/AAAAAAAADAI/KpuB4IS2fEE/s400/DSC_2412.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;bar jest pełen złotych myśli&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/PNuAjlmOiuSlShlZS_aG4qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Re5cNIGQI/AAAAAAAADAM/3hY6Rgj9T6s/s400/DSC_2430.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;typowy bywalec baru&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/hrG29mljz7hLo3O1JvOWj6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Re7My91SI/AAAAAAAADAQ/XwNXILjr3Ws/s400/DSC_2470.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;pływanie w ciepłym deszczu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/U199aeNrID9blrO7U_XDpKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Re86_O99I/AAAAAAAADAU/qWteUYOP5ng/s400/DSC_2473.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;czy ktoś wie co oni wiozą?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/zBO5gAj66_28RsNGLWOtHaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Re-9_ZKFI/AAAAAAAADAY/3jJln9uDHA8/s400/DSC_2500.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ku potomności - nasz napis w barze - powinno być: w deszczowym raju;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/zurS1V7sdgbGzm5r8x2Kf6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_Re_y-xg3I/AAAAAAAADAc/n0bB7j5lYMI/s400/DSC_2461.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;najczęściej kupowany napój:)&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-449842435799105912?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/449842435799105912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/zycie-na-wyspie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/449842435799105912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/449842435799105912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/zycie-na-wyspie.html' title='życie na wyspie'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_RdEINMhiI/AAAAAAAAC-E/bUivfoswFJQ/s72-c/P1020756.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-4650090716711686725</id><published>2010-05-19T15:03:00.001+02:00</published><updated>2010-05-30T03:04:38.258+02:00</updated><title type='text'>karaibska burza</title><content type='html'>W nocy była burza. Straszna burza. Błyski, grzmoty, wiatr i kosmiczna ulewa. Ja takiej burzy nigdy nie widziałam i nie słyszałam. I my w tym naszym małym domku na balach, tuż nad brzegiem... Nie powiem bałam się strasznie, jak burza przechodziła tuż nad nami, bo ta wysepka jest taka mała, że miałam wrażenie, że może nas zmieść pod wodę... Ale mąż był dzielny, przytulił i od razu zaczął chrapać;) Teraz rano znowu grzmi i znowu strasznie wieje. Co znaczy, że z nurkowania dziś chyba będą nici. Chcieliśmy dziś ponurkować na pobliskiej rafie, bo na jutro zapisaliśmy się już na Blue Hole. Podobno wiatr ma się uspokoić. Pogoda jest iście huraganowa... Co prawda mówili nam wczoraj, że zapowiadają właśnie taki silny wiatr i dlatego nurkowania na żadnych dalekich rafach nie będzie, może tylko na tych pobliskich... Ciekawe czy wiedzieli, że będzie taka burza w nocy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-4650090716711686725?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/4650090716711686725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/karaibska-burza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/4650090716711686725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/4650090716711686725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/karaibska-burza.html' title='karaibska burza'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-4380302303640574575</id><published>2010-05-19T00:46:00.003+02:00</published><updated>2010-05-30T03:14:08.290+02:00</updated><title type='text'>mexico -&gt; belize</title><content type='html'>No i jesteśmy w Belize. Jest wtorek - chyba... Jesteśmy już na magicznej wyspie Caya Caulker i... na Karaibach wieje i leje. Dotarcie tutaj nie obyło się bez małych przygód. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatni dzień, a w sumie tylko poranek, w naszym super hotelu minął w dość szybkim tempie. Od tamtej pory standardy nam się pogorszyły, pogoda też, ale pozytywne wrażenia są nadal;) Rano ostatnie śniadanko z naszym rudym kotkiem i najlepszym świeżym sokiem pomarańczowym ever. Ponieważ nadal kropiło i niebo było dość mocno zaciągnięte chmurami zrezygnowaliśmy z poranka na plaży. Dokończyliśmy pakowanie, ostatni prysznic (z nadzieję, że kolejny nie będzie tak, jak w NZ - za trzy dni;) i wyruszyliśmy w ostatnią drogę naszą strzałą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę zaczęliśmy żałować, że wcześniej nie zorientowaliśmy się jak to jest z wynajęciem samochodu na dłużej, wyjazdem nim poza granice Mexico i oddaniem go w zupełnie innym miejscu. Niestety miejscowe tulumowe wypożyczalnie nie mają takich opcji. Samochód daję super niezależność i możliwość odkrywania naprawdę odludnych miejsc i tamten oraz kolejne dni trochę nam to udowodniły. No, ale to nauczka na przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechaliśmy do pobliskiego Tulum. Tam zaczęliśmy od miejscowych ruin, które są super położone na skarpie nad morzem. Niezła miejscówka na mieszkanie;) Potem skusiliśmy się na Puenta Allen i rezerwat biosfery Sian Ka'an. To taka niekończąca się droga na półwyspie, która do fishing lodge jest jeszcze w dobrym, jak na meksykańskie standardy stanie, ale potem... Przewodnik Pascala nie kłamie - 56 km w 3 h;) Zabrakło nam 19 km do końca, czyli pewnie lekko ponad godziny by dotrzeć do Puenta Allen. Jedzie się fajnie, co jakiś widać plaże i morze, masa ptaszków i jaszczurek... Niestety jest strasznie brudno. Na plażach pełno plastikowych butelek, worków, opakowań po jedzeniu... Szkoda, bo miejsce piękne i puste. Wracając zdecydowaliśmy się na przystanek w pobliskim barze w Boca Paila. Bar nazywa się Mateo's i jest przystankiem obowiązkowym. Nie jest morze najtańszy, jak na meksykańskie standardy, ale jak na polskie w przyzwoitej cenie. Obsługują go weseli Meksykanie, wszystko jest świeże i tacos z rybkami zdecydowanie rewelacyjne. Jedna porcja na 2 osoby + nachos na przystawkę to posiłek full wypas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/_i5rzTYt_H7Cj_t5mp6hSKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVdXAScEI/AAAAAAAAC9E/w0_iAEN_CBk/s400/DSC_2030.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ruiny w Tulum&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/zPVQDGSdyeXs8xkWVCg5XKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MU5n1PBkI/AAAAAAAAC8o/KKc6zgi1OZU/s400/DSC_2073.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ruiny na skarpie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/tBtR9KZHdwmLCdVBwxf2laRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MUov8MnKI/AAAAAAAAC8Y/htXsGhycFwo/s400/DSC_2053.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/BYPIfz6ZmiR5ZNYc3gR1xKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MUzjwPZtI/AAAAAAAAC8c/1FVg9HV8SCw/s400/DSC_2055.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/mcfspiJjOxbjV0GUy56bTaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MU3khhJqI/AAAAAAAAC8k/ZSnDBc6IOF8/s400/DSC_2066.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/JSwYMuwqiBg9U3Lv_tAX5KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVgJqdTZI/AAAAAAAAC9M/C4SSlpzpCwc/s400/DSC_2038.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;plaża w okolicach ruin&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/8rkV4W41CqBEQf6YEvUoPKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MU9iNGd9I/AAAAAAAAC8w/8nyBqzw-1P0/s400/DSC_2087.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/SQn-aEoGChgO6Ud3HUbjKKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MU7NX7v-I/AAAAAAAAC8s/xzETHW7zDys/s400/DSC_2080.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/fh8lNabtneREg70d6SHMnqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MV06eu_TI/AAAAAAAAC9o/OQaJ9REfJi8/s400/DSC_2116.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;plaże po drodze do Puenta Allen&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/00ESFr72IvqWs-WGFLBucKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MU__5GEfI/AAAAAAAAC80/QwzP3hyWGe0/s400/DSC_2089.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;tam, gdzie zabronione, tam Max musi wejść...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/TY3MDSqjrLCmpThHNsKjyKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVSYIg61I/AAAAAAAAC84/-rUDB68exiE/s400/DSC_2105.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;rezerwat biosfery Sian Ka'an&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/yFygVJBifjcvdqUgCihrDaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVa4ZWpdI/AAAAAAAAC9A/D_cRPl-hey4/s400/DSC_2127.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;bar Mateo's&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem bilety na autobus i jazda przez 3,5 h w mrozie do Chetumal. Oni tu mają jakąś paranoję z klimą. Mają tak fajnie ciepło, a w ogóle nie chcą z tego korzystać;) Wiec siedziałam owinięta we wszystko co miałam i marzłam. Jak dotarliśmy do Chetumal, to okazało się, zgodnie z przewidywaniami, że autobusu do Belize już nie ma. Najbliższy o 7.00 rano. Skumaliśmy się z Amerykaninem o imieniu Ike, który jedzie do Belize do swojej mamy. Koleś jest z Tenessee i ma ojca Czecha i farmę koni w Tennesse, a jedzie do mamy, która jest z Belize, ma tam farmę kukurydzy i bananów, gdzieś w dżungli i której nie widział 17 lat... Razem pojechaliśmy do Chetumal Hostel, na którym znaleźliśmy czaderską karteczkę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/e1c98dxO3o_tHgg5ulmDPKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MUlV0vpzI/AAAAAAAAC8U/4nxITJCJdGA/s400/P1020713.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc usiedliśmy na chodniku i czekaliśmy. Koło 20.30 przyszło jeszcze dwóch Amerykanów z Alaski, którzy byli wcześniej jeszcze niż my i też powitała ich karteczka. Pogadaliśmy sobie o naszych planach, wybiła 21.30 a po gościu z hostelu ani śladu. Nagle znalazło się dwóch Meksykanów, którzy powiedzieli, że mają dla nas hotel. Rzucili dobrą ceną i nagle byliśmy w taksówkach. Dojechaliśmy na miejsce (za 20 pesos - niecałe 2 $, a droga była dłuższa niż z dworca do hostelu gdzie zapłaciliśmy 5 $ - koleś nas chyba trochę zrobił;) Hotel okazał się mocno obskurny, cena nagle też trochę wzrosła i generalnie zrobiło się mało miło. Zmęczenie wszystkim dało się we znaki i stwierdziliśmy, że zostajemy. Wtedy Basia weszła do pokoju i zobaczyła uciekającego po ścianie karalucha... Podobno to nie był karaluch - tak mi wmówili;) Więc wylądowaliśmy w 5-osobowym pokoju za 560 pesos za pokój, z dodatkowymi gośćmi zapewne i z decyzją, że spadamy autobusem o 7 rano. Noc była trochę walką z zbyt mocną klimą i (podobno) upałem nie do wytrzymania, jak klima była wyłączona. Mi tam wtedy było dobrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że autobus do Belize jedzie prawie zgodnie z planem, bo wyjechał już o 6.45. Na szczęście byliśmy wcześniej, mimo kombinowania z taksówkami, bo znowu nas chcieli zrobić i na nas zarobić;) Busik był całkiem niezły, nie byłe do końca pełen, więc podróż minęła prawie gładko. Na granicy, wbrew temu co piszą przewodniki i blogi, nie musieliśmy zapłacić żadnej taryfy wjazdowej do Belize, ale za to wjazdową z Meksyku. Jedyną cechą charakterystyczną tej granicy była wprost nieziemska ilość komarów. Potem już tylko droga do Belize City. Z okien autobusu kraj ten wydał nam się bogatszy niż Meksyk, bo chociażby miał więcej murowanych domów, takich prawdziwych domów, a nie małych szopek. Droga była niezła i dojechaliśmy o 10.40 do miasta. W sam raz by złapać water taxi na Caya Caulker, czyli na niewielką wysepkę, na północ od Belize City, która jest podobno najlepszą bazą wypadową na nurkowanie. Szybko kupowaliśmy bilety na łódkę, bo miała odjechać o 10.30, a przecież już było po... po czym okazało się, że jest tu godzina wcześniej i mamy jeszcze 50 minut. Zakupiliśmy pyszne tacos i burritos w budce na przeciwko dworca-portu i poszliśmy na space na piwo/kawę. Po drodze od jednego z miejscowych dowiedziałam się, że jestem rasistką, bo jestem niemiła jak ktoś usilnie mnie nagabuje i namawia na gandzię;) Generalnie miasto zrobiło na nas pozytywne wrażenie - taki karaibski klimat z wyluzowanymi ludźmi, głośnią muzą i kramikami z owocami na ulicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejażdżka w szybkim bardzo tempie na wyspę trwa godzinę i siadając na końcu łódki ma się prysznic gwarantowany. Na wyspie od razu wyhaczył nas miejscowy, co w sumie było miłe, bo mieliśmy tylko kilka nazw caban i hosteli spisanych z przewodnika Ike'a. Zaprowadził nas do Ignacio's Cabins, które nam się spodobały i tak oto po spacerze po wyspie i lunchyku nad morzem czekamy aż przestanie lać i wiać;) Właściciel tego miejsca wspomniał coś o huraganie... Mam nadzieję, że nas to ominie bo jesteśmy nasze lokum jest tuż nad brzegiem morza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/qMgXrnPa2hXQbJrfLmZu46RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVlN1wX4I/AAAAAAAAC9Q/O127T8UNDto/s400/DSC_2139.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;water taxi&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ZD5rRHquMOBrdbAPsnINUKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVpxP0ObI/AAAAAAAAC9U/ykD98tDjyEU/s400/DSC_2150.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;nasze kabany&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/_tv71xzIrgb9KyAhmxDPoqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVszY_VdI/AAAAAAAAC9Y/bzatI2OTOzU/s400/DSC_2158.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Caya Caulker&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/SQEvmwyRW3Cb1k4REQUUwqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVu0vW9aI/AAAAAAAAC9c/4FEYWVsfOlE/s400/DSC_2165.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;zakup świeżego soku z mango&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Wj0YhgZaBp0cLHGpnAa75KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVwr1imOI/AAAAAAAAC9g/2_Pszx4tDNw/s400/DSC_2166.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;wizyta w centrum nurkowym&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/7N-UFvhS6-hXA33uj2E55qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVy8MbUBI/AAAAAAAAC9k/gLSBnllet4o/s400/DSC_2167.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Caya Caulker&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyspa jest czaderska. Wszyscy wyglądają tak, jakby ostro jarali, wszystkie drogi są piaskowe, wszystko jest takie rozpieprzone i wszyscy widać, że mają duuużo czasu. Tanio nie jest. Tak chyba porównywalnie jak w Polsce. A przejście z jednego końca na drugi to jakieś 20 minut spacerkiem. Kolejny koniec świata, na którym wylądowaliśmy:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obczailiśmy wszystkie firmy nurkowe i niestety wszystko zależy od pogody. Bo jeśli utrzyma się taki wiatr i deszcze to z nurkowania na Blue Hole nici... Ale podobno ma się wypogodzić;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-4380302303640574575?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/4380302303640574575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/mexico-belize.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/4380302303640574575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/4380302303640574575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/mexico-belize.html' title='mexico -&gt; belize'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_MVdXAScEI/AAAAAAAAC9E/w0_iAEN_CBk/s72-c/DSC_2030.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-2256047149082078941</id><published>2010-05-17T06:41:00.003+02:00</published><updated>2010-05-30T03:15:05.621+02:00</updated><title type='text'>hard rock café Chichen Itza</title><content type='html'>Nie, nie ma tam Hard Rocka, co jednak nie przeszkadza żeby były koszulki;) My friend, almost friend, no friend? Ojej, przebicie się przez ilość amigos z pamiątkami w Chichen Itza w prawie 40 stopniowym upale i w słońcu, jest testem na cierpliwość... No, ale może od początku. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z rańca, po śniadanku odpaliliśmy naszą strzałę i wyruszyliśmy na spotkanie z historią Meksyku. Zaplanowaliśmy sobie must to see - dwa przystanki: Coba i Chichen Itza, czyli dwa ośrodki kultury Majów. Zastanawialiśmy się jeszcze nad kilkoma miejscami (Merida i okolice, zahaczenie o Cancun - by móc powiedzieć: tak, jest beznadziejne;), ale czasowo nam się nie złożyło. Trzeba będzie wrócić do Mexico;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/pGMMc9Xav7SVcwYJUInrI6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_DBITrxTzI/AAAAAAAAC74/kOXzSVG7--k/s400/DSC_1999.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;nasza czerwona strzała&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie tak: Coba - godna polecenia. Spory teren, z trzema dużymi punktami do obejrzenia. Można wypożyczyć rower (albo rowerową taksówkę;), co przy tamtejszych odległościach się sprawdza. My się nie skusiliśmy więc trochę podrałowaliśmy w tym upale... Na szczęście ścieżki są zacienione. Zejście wszystkiego zajmuje koło 2 godzin, ale naprawdę warto. Jest tam zdecydowanie mniej ludzi niż w Chichen Itza i jest jedna niesamowita rzecz: można wejść na szczyt piramidy... "Schody" są przerażające, szczególnie przy schodzeniu, ale zdecydowanie must to do.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5472075504705064642"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C3reIPzsI/AAAAAAAAC6Y/ewisK18iwdY/s400/DSC_1805.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5472079658792524834"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C7dRT4HCI/AAAAAAAAC6o/Yjlbh34gNaI/s400/DSC_1821.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5472080341804301746"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C8FBukvbI/AAAAAAAAC6s/lgFpFlcGM5I/s400/DSC_1807.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/EoxQu4PbUZfVecJ9bQRptKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C89hBzd0I/AAAAAAAAC6w/_KX7P4OK050/s400/DSC_1812.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/QtA1Ok6oCo8RdyfBy7vH-KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C-V9_dIdI/AAAAAAAAC7A/o0Jl8zHmwuc/s400/DSC_1825.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/O-P5hP9MAxbuMOw4bUrcOKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C-eUBNM1I/AAAAAAAAC7E/Xfd5GCor1gs/s400/DSC_1832.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/IwUeo7fmppShD9wl26ZIqqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C-wNWgg-I/AAAAAAAAC7I/R37hBcudGtU/s400/DSC_1843.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ojKnfnWtQj4HZhxdt9X7MKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C-19VgBXI/AAAAAAAAC7M/EX78Squ5OCY/s400/DSC_1845.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/2XfnwHsn37KaLNPS5a65NKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C_CKHeErI/AAAAAAAAC7Q/Jr3As8D-7_o/s400/DSC_1864.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/sjqAN7dgcWZN1XHM4nJ6-6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C_Pq7qr4I/AAAAAAAAC7U/rPQQwhVrOcg/s400/DSC_1881.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;autostrada mrówek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem dalej w drogę. Całe szczęście w samochodzie jest klima, bo upał był kosmiczny. Kolejny przystanek to bardzo turystyczna, pełna ludzi Chichen Itza. Częściowo odrestaurowana piramida robi wrażenie. Ale niestety nagabujący zewsząd One $ szybko męczą. Do tego wszystko praktycznie odsłonięte i słońce wykańcza. Jakoś ta wizyta poszła nam szybciej;) Fajnie zobaczyć, ale sama Chichen Itza bez Coba, to taka wycieczka... po prostu wycieczka;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/shn9iQ1LdATOJ77iatH6BqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_DAFnzMqjI/AAAAAAAAC7g/gTP9nVQrB50/s400/DSC_1915.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/_EYtYLvtxsC2CbSK1NdvvKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_DAOMR6S2I/AAAAAAAAC7k/R_eAH0UaOYU/s400/DSC_1943.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/QFBGSpWWuv36IZfegaekTKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_DASpxxG-I/AAAAAAAAC7o/pmcuuZV-3jQ/s400/DSC_1948.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/FRuMYa-sn6bdP2tzs1lptaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_DAYXLCnXI/AAAAAAAAC7s/w-lJlflo_Kk/s400/DSC_1960.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/a-WDZ_FoeU6tm7jwqNUFBaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_DA1Vw8_5I/AAAAAAAAC7w/Kh2L4WsRBNI/s400/DSC_1988.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając zatrzymaliśmy się w bardzo miłym miasteczku Valladolid, gdzie skusiliśmy się na lokalną kuchnię. Ja oczywiście na tacos, Max na bliżej nieokreśloną rybkę podaną z głową. Ale było pycha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/4eljgcTyVPQrAebYDgLx5qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_DA_11qzcI/AAAAAAAAC70/VkKjHZ4dsS8/s400/DSC_1995.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/cvYXtkNb_YJzKJP-PBr4IaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C_aCZHDoI/AAAAAAAAC7Y/E-LwgsaWyUE/s400/DSC_1903.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/KClwwtrg_JfjTgRiAheok6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_C_vn5NokI/AAAAAAAAC7c/gQLJwjsnJ1E/s400/DSC_1912.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie podróżowanie naszą strzałą się bardzo sprawdziło. Dzień wcześniej na promie spotkaliśmy bardzo miłych Brazylijczyków i koleś zjechał kawał Meksyku samochodem i potwierdził nam, że ten Meksyk tutaj, to nie jest prawdziwy Meksyk. I to by się zgadzało: dobre, szerokie drogi, wszystko ładnie oznaczone, wiadomo - miejsca dla turystów. Prawdziwy Meksyk, to nagle kończący się asfalt, albo odwrotnie: nagle zaczynający się na kilka kilometrów, a potem długo, długo droga bez nawierzchni... Zero oznaczeń, zero informacji... Taki jest prawdziwy Meksyk. I tak te boczne drogi trochę kusiły... Next time. Wtedy już tylko Meksyk, bez Belize i Gwatemali, więc autko i w drogę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz będzie autobus i w drogę. Już jutro koniec luksusów. Na zakończenie skusiliśmy się w naszej super knajpie na homara (w końcu to grzech nie skorzystać, jeśli był za friko;) Niezły był, ale połowę mojego zjadł mój ulubiony rudy kotek, który chyba też mnie polubiła za szyneczkę codziennie rano;) Choć kot jedzący homara to dość abstrakcyjna sytuacja...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro spadamy do Belize. Zobaczymy czy uda nam się dojechać tylko do Chetumal (meksykańskie miasto przygraniczne), czy już do samego Belize City. Trochę zależy od tego jaka będzie rano pogoda. Teraz leje i była burza... Ale jeśli będzie słonko, to może się jeszcze skusimy na plażę? Od jutra może być gorzej z wieściami, bo nie wiemy gdzie będziemy i jak to tak będzie z netem. Dobra, pora na pakowanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-2256047149082078941?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/2256047149082078941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/hard-rock-cafe-chichen-itza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2256047149082078941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2256047149082078941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/hard-rock-cafe-chichen-itza.html' title='hard rock café Chichen Itza'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S_DBITrxTzI/AAAAAAAAC74/kOXzSVG7--k/s72-c/DSC_1999.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-8250530481788969708</id><published>2010-05-16T14:50:00.004+02:00</published><updated>2010-05-30T03:05:39.706+02:00</updated><title type='text'>to, co maksy lubią najbardziej</title><content type='html'>Czyli nurkowanie na rafie i nie tylko:) Dzień zaczął się niezwykle wcześnie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę kolację bbq na plaży dnia poprzedniego (miło było) i zbyt wielką ilość tequili u jednej połówki... Ale dzielnie wstaliśmy po piątej i zjedliśmy pseudo śniadanko w naszym lobby barze, który o tej porze oczywiście świecił pustkami. Ale wierzcie nam, o 6 rano jest już tu niezły upał i my mieliśmy ochotę skorzystać już z basenu...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/NCNghPp9wHffdWPkZv1NEqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_XbzdKGyI/AAAAAAAAC4c/eBQveNyJrnI/s400/DSC_1768.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyprawa na Isla Cozumel składa się z różnych etapów, ale ponieważ poszliśmy na łatwiznę i załatwiliśmy wszystko w hotelu, to było tak: transfer do Playa del Carmen, prom na wyspę i łódka nurkowa z przystankiem w dive center co by sprzęt skompletować. Była nas tylko czwórka i przewodnik więc tłoku nie było. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/UCdQZFhvwNUKbxCL8285OqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_nHVfuXQI/AAAAAAAAC5E/R1lPKpK8tYI/s400/P1020571.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze zejście było na rafie Santa Rosa Wall i było boskie... Piękna rafa (Wielka Rafa Koralowa jest jednak "ciut" lepsza;) Ale na dzień dobry ogromny żółw, potem podobno barakuda (tak twierdzi Max) i na koniec płaszczka. Może nie było dużo ławic, ale korale były cudne i ten klimat ogromnej pionowej ściany kończącej się gdzieś tam w otchłani... Nawet nie wiemy kiedy zeszliśmy na 38 metrów, tak dobrze się schodziło, że tych przekroczonych 8 w ogóle się nie czuło. Poza tym niesamowite było pływanie w kanionach, czego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/tJsxWYSNGda-F1F-e7rVQqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_kaWN3NuI/AAAAAAAAC4g/OGFmgqWC1ps/s400/P1020467.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/VTG_OaV2XoWl-7vZUbJBCaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_k14Qkg1I/AAAAAAAAC4o/Yp7yaQWyN4U/s400/P1020478.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/n-wffkEWuBce701UETp2E6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_mJJxOsEI/AAAAAAAAC4s/bW1rXccTJ2A/s400/P1020480.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ZzOcdsBvDNi8exAgVzkaAaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_mWcBec5I/AAAAAAAAC4w/0nDuxyMIh5g/s400/P1020502.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne nurkowanie, na Felipe Xicotencalt, było naszym pierwszym nurkowaniem wrakowym. No i co tu dużo pisać - spodobało nam się! Trzeba będzie powtórzyć eksplorowanie kupy żelastwa w innym miejscu. Ale z równie ciepłą wodą - jakieś 28 stopni... Bajeczka:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/WVYodcnEMMcuEf7j95kWkaRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_n8OhnziI/AAAAAAAAC5Q/cJZtJg4VzBA/s400/P1020596.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/LdzHOY4kU_QdrhnAyXDutKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_ox6Nv9GI/AAAAAAAAC5s/vCF2z-qlKOQ/s400/P1020640.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/MLLz_qSxctZyPyn396sG2KRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_o9JSiSUI/AAAAAAAAC5w/_Abh4wT_fZQ/s400/P1020695.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/O4DGcK_MteGfwewElCNlRKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_pFtgNJdI/AAAAAAAAC50/n2sKHF0h0sg/s400/P1020616.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5471848713138831170"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_padtRf0I/AAAAAAAAC58/JEIE3vi1d2k/s400/P1020623.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upał w Playa del Carmen był nieziemski. Ale ponieważ był plan wypożyczenia samochodu, to dzielnie walczyliśmy z kolejnymi wypożyczalniami, bo szukaliśmy takiej, która pozwoliłaby nam na oddanie samochodu w Chetumal. Niestety na południe najdalej można w Tulum. Więc wypożyczyliśmy w końcu czerwoną strzałę, super wóz, który tylko jeszcze dodaje meksykańskiego uroku;) Strzała nie ma radia, ma problemy z wyjmowanie kluczyka, ale kosztowała 30 dolców za dzień, więc czego chcieć więcej?;) Teraz tylko trzeba ułożyć dobry plan by ją w pełni wykorzystać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/rjCPaRyeUaIP8n-NhzNR36RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_oqIparfI/AAAAAAAAC5g/WF5guW3yyzU/s400/DSC_1779.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/tnYrbhUln3wKgYLs2TmCEqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_oiH8X0wI/AAAAAAAAC5c/2vZRJ0aOZi0/s400/DSC_1789.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem wybraliśmy się na kolację dla nowożeńców, która się okazała spędem (chyba) młodych małżeństw. Jedno danie na około 20-25 minut, 5 dań, czyli 2 h z bańki, to jednak nie nasz sposób na odżywianie się;) Zmęczyliśmy się. Śmieszne było to, że siedzieliśmy przy stoliku z parką z Hiszpanii, która miała ślub tego samego dnia co my, tylko pół godziny wcześniej. A po kolacji nadszedł czas na zasłużony sen...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz już kolejny dzień i trzeba w końcu zabrać się za dalsze plany. Już wiemy na pewno jaki będzie kierunek -&amp;gt; Belize i nurkowanie na Blue Hole. Już prawie wiemy też jak... Bardzo prawie;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-8250530481788969708?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/8250530481788969708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/to-co-maksy-lubia-najbardziej.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/8250530481788969708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/8250530481788969708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/to-co-maksy-lubia-najbardziej.html' title='to, co maksy lubią najbardziej'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-_XbzdKGyI/AAAAAAAAC4c/eBQveNyJrnI/s72-c/DSC_1768.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-292708207959238685</id><published>2010-05-15T02:14:00.003+02:00</published><updated>2010-05-30T03:15:43.778+02:00</updated><title type='text'>max smakuje tequilą;)</title><content type='html'>Jeszcze trochę i Max będzie miał tequilę zamiast krwi. Generalnie pochłania ją w każdej możliwej postaci od rana do wieczora... Ja przy tym upale nie mogę patrzeć na alkohol, ale  mąż korzysta z tych luksusów;) Za to korzystam z niezliczonej ilości przysmaków;)&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziś skorzystaliśmy jeszcze z innego tutejszego luksusu czyli nurkowania na Cenotach. Zawsze wydawało nam się, że najgorsze to jest to uczucie, że pod tobą jest otchłań i co jeśli zaczniesz spadać? Dziś okazało się, że uczucie, że nie możesz tak po prostu wypłynąć, bo nad tobą tylko woda i skały jest znacznie bardziej przerażające... Na szczęście obyło się bez akcji awaryjne wynurzanie, ale ja i tak się czułam trochę nieswojo w tych skalnych ciemnościach. Ale Cenoty są piękne. Nurkowaliśmy małą grupką na Tajma Ha, który ma fajne formacje skalne, ale przede wszystkim ma cudowne świetlne lasery. Istna bajeczka. Dość trudno się tam robi zdjęcia, ale coś tam nam wyszło chyba;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/QsWLQP3G9bt8gB0e3LN-Q6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-3lgc-CsyI/AAAAAAAAC3w/qep-jSXGIl0/s400/P1020406.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/69otBCtWnPr8ucQwDGFvU6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-3lsvFsW9I/AAAAAAAAC30/u6e7JDZ7Wg4/s400/P1020419.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Mi0M58wVNR5TRLRkk2A_WqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-3mFdrvxLI/AAAAAAAAC38/lWBY6t-9Ngs/s400/P1020441.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa zejścia to w sam raz. Woda niestety jest tam dość chłodna, ale nie ma jak to wyjść potem na ponad 30 stopniowy upał - chce się nurkować;) Więc jutro ciąg dalszy na Cozumel. Tam już czeka na nas rafa i rybki, co chyba w gruncie rzeczy bardziej nam odpowiada. Po tak męczącym poranku był czas na słodkie lenistwo na naszym basenie, który Max wyjątkowo polubił, bo kelner ma sporo czasu na tłumaczenie mu jak się robi ich słynny trójkolorowy shot i co więcej wypił z nim jeden toast - bo ze mnie kompan do picia jest średni;) Ale jestem żoną wymarzoną, bo zdarza mi się przynieść piwko do basenu;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli też nadchodzi pora na planowanie co dalej. Jutro chyba skusimy się na wypożyczenie autka by pozwiedzać okolicę. Ta część Meksyku jest chyba na tyle cywilizowana, że powinno obyć się bez przykrych niespodzianek w stylu brak oznakowania drogi czy przydrożni naciągacze. A potem chyba na południe, do Belize... Tak nam się wydaje;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całujemy gorąco!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-292708207959238685?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/292708207959238685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/max-smakuje-tequila.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/292708207959238685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/292708207959238685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/max-smakuje-tequila.html' title='max smakuje tequilą;)'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-3lgc-CsyI/AAAAAAAAC3w/qep-jSXGIl0/s72-c/P1020406.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-2192136264481886772</id><published>2010-05-14T01:57:00.010+02:00</published><updated>2010-05-30T03:16:20.934+02:00</updated><title type='text'>wanna z jacuzzi na balkonie...</title><content type='html'>Tak, tak, na serio taką mamy:) Co więcej już z niej korzystaliśmy:) Szczęśliwie, niezwykle zmęczeni, dotarliśmy do naszego hotelu Palladium coś tam coś tam, który jest całkiem luksusowy. I magiczny program luksus za grosze zadziałał:) Myśleliśmy, że to jest rzut beretem od Cancun, a to aż 100 km od lotniska! Na szczęście (tylko i wyłącznie ze względu na dość późny przelot;) miejsce to bardzo różni się od Mexico City: jest czysto, jest porządek, ludzie mówią po angielsku, jeżdżą bialusieńkie taxi i generalnie to ten inny Meksyk - dla Amerykanów i Europejczyków, małe miasta w mieście, tak by nie trzeba było z terenu hotelu wychodzić. Trudno powiedzieć czy ten Meksyk jest lepszy...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na ten moment zdecydowanie wskazany, bo nam w końcu udało się chyba odpocząć... Poranek na plaży, popołudnie na basenie, zarezerwowane kolacje (ilość restauracji jest trudna do ogarnięcia) i wszystko podane i posprzątane. Oj chyba ciężko będzie przestawić się z tego luksusu, nieograniczonego jedzonka (i %) oraz lenistwa w słoneczku na plecak na plecach, autobusy i przydrożne hostele... Ale damy radę:) A jak na razie korzystamy z tego co tu mamy:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/s3QhxL-CkKOAoUD82SR7Z6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yJMKhh25I/AAAAAAAAC2Q/rT3zXFuKZxc/s400/DSC_1594.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/807KeobDpTIC0uMTPnfedKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yJSHRr95I/AAAAAAAAC2Y/avCZb9XRn9o/s400/DSC_1610.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5470898529492607074"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yJOfydIGI/AAAAAAAAC2U/1CH_fHN-NxU/s400/DSC_1596.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/75HCuJbQVL1s8IwWIks47aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yFHYyoxiI/AAAAAAAAC00/HqxN9xcHNEM/s400/DSC_1653.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/OZ6V2t-uDR8fY6RTdNH9LKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yDmwRPgxI/AAAAAAAAC0Y/HI_FXR4QB30/s400/DSC_1585.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/zB7XR1OqjnwOL3jmaUwtMqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-x-wVB9OOI/AAAAAAAACz0/MbxzaHNuQPc/s400/DSC_1579.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/sQayZKFYOYC4k_UQeUsmK6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yJqCLVTEI/AAAAAAAAC2g/aoHWMGYcYvQ/s400/DSC_1612.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ATemnQQYwhyao0H95LIG_aRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yEvsgcyUI/AAAAAAAAC0w/RGFCrHSWWpM/s400/DSC_1666.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/lg7M3-yZczXi2dgHhUC96qRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yJKbJDJbI/AAAAAAAAC2M/AOlFF8oYf8E/s400/DSC_1559.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;no i słynna wanna;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to dla naszych wspaniałych przyjaciół:) Filmiki sa boskie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/zTROuL1HhrihApfxVL5wTqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yFx6WCS4I/AAAAAAAAC1A/mWJxNKk664s/s400/DSC_1616.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan na razie taki: jutro nurkowanie na Cenotach, pojutrze nurkowanie na Wyspie Cozumel i może pojeździmy sobie po tej wysepce, a potem coś w okolicy chcemy obczaić, ale planu bardziej szczegółowego nie ma...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-2192136264481886772?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/2192136264481886772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/wanna-z-jacuzzi-na-balkonie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2192136264481886772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/2192136264481886772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/wanna-z-jacuzzi-na-balkonie.html' title='wanna z jacuzzi na balkonie...'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yJMKhh25I/AAAAAAAAC2Q/rT3zXFuKZxc/s72-c/DSC_1594.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-6854199018475491454</id><published>2010-05-14T01:21:00.011+02:00</published><updated>2010-05-30T03:17:18.601+02:00</updated><title type='text'>kilka fotek z mexico city</title><content type='html'>&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/IjueKFuvegfkb-0ZOvKMiKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-x-1s2weII/AAAAAAAACz4/LNlEN8-Pb2Y/s400/DSC_1360.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;garbusy rules&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/nw-0b8s0pmGs2PirrmUJRKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yHVmUoctI/AAAAAAAAC1Y/cDRpqpJ8hgo/s400/DSC_1369.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;taki meksyk jest na każdym rogu...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/AfGnaLLGD3TwjRF7YSVCrKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yITKnpIEI/AAAAAAAAC10/g6v0bCb1cUA/s400/DSC_1462.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Catedral Metropolitana&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/K31tekzllwHlS3zhf-SdsqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yIpuYVlzI/AAAAAAAAC14/Kzg5UJVkRTc/s400/DSC_1472.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;domki w centrum&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/y_PQKcvQ7Sj_Kwtj_kOGrqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yIxdzH0qI/AAAAAAAAC18/FxYDXsy3AgU/s400/DSC_1525.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Museo del Templo Mayor‎&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/HTV2Ng4St6Hu9OeDOJQNZqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yI535pbrI/AAAAAAAAC2A/oVvGTY80W8Y/s400/DSC_1544.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;poczta, po prostu poczta&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/HuNhI3-rWIg2Btb8FWnpt6RYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yHIloDXbI/AAAAAAAAC1U/1QAKvN91VPc/s400/DSC_1379.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;podróż metrem w jedną stronę&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/CrN1t_I8H_8yhmEXyQmnfKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yH6wlQT0I/AAAAAAAAC1s/zFWudabTFg8/s400/DSC_1453.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;w drugą autobusem - jak widać jest zdecydowanie zabawniej;) polecamy!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/UucNRAsCYJ_0P2Ld1zGIzKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yHgntnMoI/AAAAAAAAC1g/15j5klzv-5c/s400/DSC_1388.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Basilique moderne de la Guadeloupe&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/baharamax/BloggerMexico?authkey=Gv1sRgCPLG6faUj-K5AQ&amp;amp;feat=embedwebsite#5470896915169594562"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yHwh92zMI/AAAAAAAAC1o/OlBJ7bSbPpU/s400/DSC_1419.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/WMg9FBTgOFJ0Ce0w9GfkPKRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-yHkAp-q-I/AAAAAAAAC1k/ROUXwLDZlIo/s400/DSC_1395.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nuestra Señora de Guadalupe&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-6854199018475491454?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/6854199018475491454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/kilka-fotek-z-mexico-city.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/6854199018475491454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/6854199018475491454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/kilka-fotek-z-mexico-city.html' title='kilka fotek z mexico city'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-x-1s2weII/AAAAAAAACz4/LNlEN8-Pb2Y/s72-c/DSC_1360.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-5107199465657136341</id><published>2010-05-13T14:01:00.002+02:00</published><updated>2010-05-30T03:17:54.472+02:00</updated><title type='text'>głośne, gorące, tłoczne...</title><content type='html'>Takie właśnie jest Mexico City. Kilka godzin na mieście i padamy. Może też dlatego, że w Polsce zbliża się noc, a tu środek upalnego dnia. Ale generalnie miasto jest pozytywne - głośne, wesołe, kolorowe ... ale po pewnym czasie ma się już go po prostu dość ;) chce się pogodnej i wietrznej plaży, z chłodnym basenem i zimnym piwkiem w dłoni (oczywiście tak klaruje się wizja Maxa;) Ale to już jutro także wszystko układa się idealnie.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając do Mexico City to rozwaliło nas parę rzeczy. Po pierwsze życie uliczne pełne straganów z bosko pachnącymi świeżo wyciskanymi sokami z owoców, których nazw niestety nie znam. Do tego inne śmieszne potrawy, których chcemy oczywiście spróbować. Banki, z których tylko w jednym na 10 można wymienić walutę. Język, którego jak się nie zna to dogadać po prostu się nie da ;) Przed wyprawami do ameryki południowej koniecznie musimy podszkolić się z hiszpańskiego. Metro, które w tak biednym mieście ma tyle linii, że można nimi dojechać praktycznie wszędzie. Ludzie, właściwie nie czuje się, że w tym mieście mieszka ponad 100 mln ludzi. A co ich wyróżnia, są mili, nie mówią po angielsku, noszą tonę żelu we włosach i dbają o linię ;) Dobra czas zamówić taksówkę i jechać na lotnisko ...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-5107199465657136341?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/5107199465657136341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/gosne-gorace-toczne.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/5107199465657136341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/5107199465657136341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/gosne-gorace-toczne.html' title='głośne, gorące, tłoczne...'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-1617346221990363592</id><published>2010-05-12T05:45:00.002+02:00</published><updated>2010-05-30T03:18:10.648+02:00</updated><title type='text'>bienvenido a mexico:)</title><content type='html'>No i jesteśmy w Mexico City:) Lot było spokojny, tylko okazało się, że ten na trasie Frankfurt - Mexico City trwa aż 12 godzin, co było raczej niemiłą niespodzianką, bo jakoś nie sprawdziliśmy tego i wydawało nam się, że to będzie pikuś w stylu 7 godzinek. Generalnie podróżowanie bez potwierdzeń rezerwacji, godzin przelotów, adresów jest całkiem fajne;) W Mexico City przywitały nas mokre ulice, ale jest cieplutko, i... immigration - o dziwo zaproszono nas do pokoiku i wyjątkowo wnikliwie sprawdzano nasze paszporty. Ale na szczęście szybko poszło. Wydawałoby się, że Meksyk to kraj, z którego raczej się wyjeżdża, niż do którego wyjątkowo mocno chciałoby się wprowadzić na dłużej, więc kontrola prawie taka, jak w USA też była niespodzianką. Potem taxi autorizado i do hostelu.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Hostel Amigo leży w samym centrum, ale przejazd już późnym i ciemnym wieczorem (koło 21) przez meksykańskie ulice nie zachęcał do nocnych spacerów. Pewnie to też kwestia naszego zmęczenia, bo jakby nie było w Polsce za chwilę wszyscy wstają i idą do... ups... mają nowy dzień, a my tu za chwilę będziemy kłaść się spać. Jak na razie hostel Amigo zrobił na nas bardzo miłe wrażenie - czyściutko i ogromny pokój w fajnym klimacie z dużym łóżkiem. Zresztą sami zobaczcie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/1ipG5rC4cNYntlR9uV6GFqRYA1DvjXniJNNFds_OZx8?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-ojAE6i1_I/AAAAAAAACzA/55Lno7FiTeE/s400/hostel.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan jest taki: wyspać się, jutro z rana po śniadanku spacery po mieście, a potem znowu na to samo lotnisko, na szczęście jest bardzo blisko i spadamy na plażę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obuszki, a jak wasz lot? Już na miejscu?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-1617346221990363592?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/1617346221990363592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/bienvenido-mexico.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/1617346221990363592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/1617346221990363592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/05/bienvenido-mexico.html' title='bienvenido a mexico:)'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_dI39Z7Lk-IU/S-ojAE6i1_I/AAAAAAAACzA/55Lno7FiTeE/s72-c/hostel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-3822122325932437664</id><published>2010-04-26T17:13:00.000+02:00</published><updated>2010-04-26T17:13:31.015+02:00</updated><title type='text'>odliczanie...</title><content type='html'>Pytanie do czego?;) Do soboty czy do wtorku? Pewnie te kilka dni zleje nam się w jeden dłuuuuugi dzień, więc chyba nie ma to większego znaczenia, bo czas strasznie szybko leci, zostały +/- dwa tygodnie, a rzeczy do zrobienia milion. Trasy nadal nie ma. Nadal nie wiem co chcemy... Czy z nurkowaniem w Belize? Czy zahaczyć o Gwatemalę? Ktoś podesłał taki plan i zawrócił nam w głowie;) Pewnie na miejscu się większośc wykluje. Dziś powstał plan by zrobić listę podróżniczą czyli co zapakować, a co jeszcze trzeba zakupić - mam nadzieję, że będzie to mniej problematyczne i czasochłonne niż w zeszłym roku;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-3822122325932437664?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/3822122325932437664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/04/odliczanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/3822122325932437664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/3822122325932437664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/04/odliczanie.html' title='odliczanie...'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6264412835133940002.post-5655325716905258859</id><published>2010-04-06T20:14:00.000+02:00</published><updated>2010-04-06T20:14:17.749+02:00</updated><title type='text'>... czyli luna de miel:)</title><content type='html'>Przyszła pora przysiąść nad mapami i przewodnikiem... Po wstępnych analizach znowu okazuje się, że czasu na miejscu będzie za mało... Czyli trzeba będzie maksymalnie wykorzystać każdą słoneczną minutę:) Na początek trochę luksusu, oczywiście nurkowanie, a potem plecaki i w drogę - i jak na razie tyle mamy planu;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6264412835133940002-5655325716905258859?l=viajeromanticoenmexico.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/feeds/5655325716905258859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/04/czyli-luna-de-miel.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/5655325716905258859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6264412835133940002/posts/default/5655325716905258859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://viajeromanticoenmexico.blogspot.com/2010/04/czyli-luna-de-miel.html' title='... czyli luna de miel:)'/><author><name>baharamax</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02258110661259654121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://1.bp.blogspot.com/_dI39Z7Lk-IU/SpoIpV5b0vI/AAAAAAAACRk/6Bp9omn8s9E/S220/02.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
